Archiwum dla Marzec, 2013

Wódki

Wódki z prawem do tytułu „Polska Wódka”.

Tomasz-Lis

Tomasz Lis w nowym „Newsweeku” analizuje pozycję Donalda Tuska, która mimo przeciwności jest ciągle dobra, a może bardzo dobra. To nie tylko osiągnięcie Tuska, ale wielka zasługa opozycji.

Tak się gra, jak przeciwnik pozwala, a pozwala na wszystko, więc Tusk sobie drybluje i praktycznie nikt mu nie przeszkadza, acz chętnie nogę by podstawili Jarosław Kaczyński, czy Janusz Palikot. Robią jednak to tak nieskutecznie, nim pomyślą, sami się przewracają. Kaczyński stale leży, a Palikot zalicza wywrotkę za wywrotką: Wanda Nowicka, najświeższej daty to uprawniony seks dla 13-latków, który słusznie nazwany został pedofilią.

„Kiedy Donald Tusk mówi, że – nie angażując się nadmiernie w kwestie obyczajowe – działa dla dobra Polaków, ‚którzy nie chcą prawicowych batalii’, może być uznany za oportunistę” – pisze Lis. Wyborcy to dokładnie widzą, zarówno Palikota i Kaczyńskiego, więc wybierają mniejsze zło, wolą „przewidywalnego oportunistę niż nieprzewidywalnych radykałów”.

Już nawet publicyści prawicy, którzy nie cierpią Tuska, piszą o prawdopodobnej trzeciej kadencji Tuska. „Parafrazując Churchilla, jeszcze nigdy tak wielu nie robiło tak wiele, by władzę niezmiennie sprawował jeden”.

Ostatni popis przed komisją zagraniczną w Sejmie, gdy opiniowano Tomasza Arabskiego na ambasadora RP w Hiszpanii, był żenujący. „Popis myślowej i werbalnej grafomanii posłów PiS był żenujący i żałosny. A to przecież tylko przystawka. Wiadomo, co się będzie działo 10 kwietnia”.

No, właśnie. 3. rocznica katastrofy smoleńskiej zapowiada się, jak karnawał żałoby. Będzie wiele pisowskiego smrodu, może zdarzyć się coś nieprzewidywalnego – bo w takim momencie wystarczy byle iskra, aby wzniecić pożar – i wszystko będzie musiał porządkować Tusk.

W tej chwili jedyny odpowiedzialny polityk w kraju. Reszta to polityczne niedorostki, by nie napisać – niedorozwoje.

LisT

Tomasz Lis bierze na klatę nominację do Hieny Roku. Jeżeli przyjrzymy się członkom szacownego jury (zarząd główny SDP), które wydało decyzję o nominacji, to nie dziwię stanowisku naczelnego „Newsweeka”, iż przyjmuje „to ze spokojem, a nawet niejakim rozczuleniem”.

 

Jednak muszę zadać to pytanie: jak środowisko dziennikarskie dopuściło do tego, że we władzach są Krzysztof Skowroński, Agnieszka Romaszewska-Guzy i Piotr Legutko, którzy wszyscy razem wzięci i pomnożeni przez dwa, nie dorównują talentowi i wkładowi z żurnalistykę Lisa.

 

Ano, to jest Polska właśnie. Lisa spotkało to wyróżnienia za okładkę „Newsweeka” (z 25 lutego), na której gość w sutannie trzyma w jednej ręce różaniec, a głowa dziecka jest usytuowana na wysokości jego krocza.

 

Była to ilustracja do tekstu o pedofilii w polskim Kościele. Raczej nikt nie wątpi, że duchowni dopuszczają się tego przestępstwa wobec nieletnich wiernych. A jeżeli się dopuszczają, to niszczą młode osobowości na zawsze, bo guzik prawda, że kogoś można metodami psychoanalitycznymi wyleczyć z traumy, która jest konsekwencją takiej „zbrodni” na konstytucji psychicznej dziecka.

 

Mam drugie pytanie: jak zilustrować na okładce pedofilię duchownych? I tak ta okładka była w miarę subtelna, metaforyczna i informująca o kondycji dzisiejszego polskiego Kościoła w sposób alegoryczny.

 

Ba, Kościół nie jest w stanie załatwić tego problemu sam. Jak w USA i Irlandii będzie musiało pomóc mu państwo. Nie wątpię, że prędzej, czy później tak się stanie. Acz powstają nadzieje (może nie bezpodstawne), że wkład wniesie papież Franciszek, który już wprowadził stan lęku w szeregach kleru.

 

Póki co, to dziennikarze muszą krzyczeć o tym problemie i innych nadużyciach. Krzyczeć! Bo to jest zbrodnia. Zresztą Kościół w Polsce jest poza kontrolą i wiele „grzechów” dopiero teraz przy Franciszku będzie wychodziło na wierzch. Kościół już dawno nie „produkuje” wartości moralnych, które miałyby zastosowanie w „zmieniającej się postaci świata” (a jest to zalecenie ze Starego Testamentu).

 

Od obnażenia mechanizmów grzechów, manufaktury anachronicznych wartości, które nijak się mają we współczesności, są dziennikarze. Mają krzyczeć, a okładka „Newsweeka” nawet nie zbliżyła się do alegorii Muncha, jest zbyt subtelna.

 

Lis jest zbyt dobrym dziennikarzem, aby nie przyjąć na klatę tego kiepsko wymierzonego zagrania, wystarczy, że piłka po przyjęciu spadnie mu na nogę i takiego strzeli gola, że dziennikarz Skowroński będzie mógł tylko rzec: – Nic się nie stało!

newsweek

z13325658Q

Oczekiwałem, że już za dwa tygodnie poznam smak telewizji, która stoi „po stronie prawdy”. Struna mojego oczekiwania została przeciągnięta o kolejny miesiąc, polski Fox startuje w maju.

 

Wytrzymam.

 

W zamian strona internetowa Telewizjarepublika.pl dawkuje napięcie w postaci informacji o ramówce. Dziennikarze niekoniecznie będą zajmowali się tym, na czym najlepiej się znają. Taki Cezary Gmyz nie będzie propagował trotylu, ale prowadził „Kuchnię polską”. Nie może być inaczej, w tym kanale wszystko będzie polskie.

 

Zawodowi telewizyjni kucharze mogą spać spokojnie, Gmyz nie zrobi im konkurencji. Robert Makłowicz może jeździć za granicę, gdzie chce i pichcić choćby na antypodach. Gmyz zajmie się wszakże podniebieniem Polaków, a także rozmowami przy gotowaniu, w trakcie spożywania i trawienia. Acz nie jestem pewien, czy te rozmowy nie będą trotylowe, wybuchowe, bo gdy ruskie pierogi spotkają na sąsiednim talerzu karpa po żydowsku, czy nie wyniknie jakiś pogrom. Program jest reklamowany także plackiem po węgiersku, który „wyda śmiertelny bój fasolce po bretońsku”. Rozumiem, że należy odczytywać: Orban kontra Hollande – wiadomo, kto zwycięży. Bez trotylu jednak w takim boju się nie obędzie, jakieś przyprawy trzeba dodać, a kuchnia węgierska jest na ostro.

 

Oczekiwałem z napięciem reportażu z wyprawy na Węgry, na które delegacja pojechała ze sprzętem telewizyjnym. Ale żadnej relacji z uroczystości Orbana nie będzie, bo premier Węgier wziął i wszystko odwołał, zima stanęła na przeszkodzie. Mróz, zawieje śnieżne, ale powrót był reportażowy. Szyny pod wpływem aury się rozstąpiły, a może nawet spiskował minister Sławomir Nowak. Tomasz Sakiewicz, szef wyprawy śladami Józefa Bema zapowiedział nawet jakiś pozew przeciw Intercity. Węgry okazują się „twórcze” dla rodzimej twórczości, relacja ze spisku kolejowego może na ścieżce dźwiękowej mieć podłożony utwór Niemena „Bema pamięci rapsod żałobny”.

 

„Czemu cieniu odjeżdżasz, ręce załamawszy na pancerz” i w tym momencie facjata Nowaka. Telewizja Republika jeszcze nie działa, a na brak materiałów i pomysłów nie narzekają. Czekam niecierpliwie na polski Fox. Właśnie, przydałby się także jakiś patriotyczny stand-up, np. „Polski Fox na żywo”.

 

Wytrzymam do maja.