Archiwum dla Grudzień, 2017

Jodie Foster:

„To ciekawy moment w życiu, kiedy słyszysz od innych, że bez aktorstwa, czyli aplauzu, jesteś nikim. Że bez okładek magazynów, stania na świeczniku nic nie znaczysz. Ja miałam sławę całe życie, grałam u największych hollywoodzkich reżyserów: Martina Scorsesego, Davida Finchera, Spike’a Lee, Neila Jordana. Zagrałam w blisko 60 filmach. I nagle przyszło mi do głowy, że mogę bez tego wszystkiego funkcjonować.

Życie gwiazdy filmowej przypomina życie na sterydach. Wchodzisz do pokoju pełnego ludzi i wszyscy śmieją się z każdego twojego żartu, wsłuchują się w każde twoje słowo. Aż pewnego dnia odstawiasz te „prochy” i uświadamiasz sobie, że ta naćpana osoba to nie jesteś ty. Bez sławy nie masz władzy, nikt się nie śmieje z twoich dowcipów, jesteś zwyczajnym człowiekiem. Zrozumienie tego stanu rzeczy zajmuje dłuższą chwilę”.

#jodiefoster #aktorka #actorslife #film#instafilm #wywiad #hollywood #actress#polecamy #metoo #feministka

#wspanialakobieta

PiS weźmie nas pod but

Posted: Grudzień 27, 2017 in Polityka polska
Tagi: ,

Prof. Mikołaj Czesnik udzielił wywiadu portalowi wiadomo.co. Oto lead.

Najciekawsze ostatnie fragment rozmowy.

Powiedział pan, że o upadku demokracji dowiadujemy się post factum, ale na podstawie pewnym wydarzeń historycznych możemy wnioskować, co będzie dalej. Co mówi na ten temat historia demokracji?

Proszę pamiętać, że w ciągu ostatnich 10-15 lat, jeżeli upadały demokracje, to nie były to takie demokracje, jaką mieliśmy (i mam nadzieję dalej mamy) w Polsce. Żyjemy jednak w innym miejscu, chociażby w sensie technologicznym. Nie mam wątpliwości, że

dzisiaj „wzięcie pod but” młodzieży, „zamknięcie Facebooka” oznacza barykady na ulicach i krew. Ale o to nikt się nie pokusi.

Prof. Wojciech Sadurski napisał niedawno, jak taka dyktatura może wyglądać. Stwierdził, że ludzie będą trafiać do więzień za różne przestępstwa oceniane i przedstawiane jako większe niż w istocie są. Oczywiście całkowicie potępiam podpalacza z Sycowa i uważam jego działanie za naganne, ale czy jego postępek rzeczywiście zasługuje na miano terroryzmu, za który można dostać do 15 lat… Na pewno gdy taki wyrok dostanie, zacznę się głęboko zastanawiać, czy to jeszcze jest demokracja, bo kara będzie chyba niewspółmierna do winy…

Czyli wystarczyły dwa lata, by całkowicie odwrócić proeuropejski i demokratyczny kurs…

Ale z drugiej strony proszę też zwrócić uwagę, że ten reżim nie może być tak bardzo mocny, ponieważ – to będzie duże uproszczenie – opiera się jednak na klasach ludowych.

Elity, ludzie, którzy coś wiedzą, potrafią, mają zasoby, są przeciw temu rządowi, a przynajmniej są wstrzemięźliwi. To nie jest rząd przedsiębiorców, ani rząd bogaczy, to nie jest też rząd inteligencji.

Nie przypominam sobie żadnej uniwersyteckiej uchwały senatu czy rady wydziału, która by popierała jakiekolwiek działania tego rządu; wręcz przeciwnie, podejmowane są uchwały krytykujące poszczególne działania czy projekty. To wszystko powoduje, że jest to rząd łatwy do ugodzenia na wielu frontach. Media, póki co, również nie popierają rządu. Zatem jest to jakiś dziwny system, który trudno jednoznacznie zaklasyfikować. Z dużą dozą prawdopodobieństwa można powiedzieć, że następne wybory się odbędą, jak i to, że będą stosowane pewne faule. Choć jestem przekonany, że te wybory nie będą na poziomie, powiedzmy, Danii, Szwecji czy Szwajcarii. Pewnie będzie tak, jak na Węgrzech, gdzie do niedawna my sami – z bezpiecznego dystansu – dostrzegaliśmy nieprawidłowości i deficyty. A dziś idziemy drogą węgierską, i powielamy wiele z węgierskich błędów.

Chory kraj, w który przekupka zostaje człowiekiem roku.

Aby miłośnik kotów polubił również ludzi i nie chciał przerabiać wszystkich swych rodaków na lepszy sort.

Zacznę od najważniejszego. Boże Narodzenie, przeżywane co roku w odmiennych okolicznościach, wprawia mnie zawsze w ogromne zdumienie. Jeśli naprawdę, a tak wierzę, Bóg stał się człowiekiem, to wobec rangi takiego wydarzenia, wszystkie inne sprawy ukazują się we właściwych proporcjach.

Zdumiewa pokora Boga. Nie triumfuje, nie posyła wojska anielskiego przeciwko Rzymianom i zakompleksionemu Herodowi. Zastępy aniołów, jak opowiada Ewangelia, zjawiają się tylko na polu pasterzy, którzy nic z tego nie rozumieją, ale mimo to idą za światłem i odnajdują gdzieś w grocie w Betlejem rodzinę z noworodkiem. Cóż bardziej zwyczajnego? Gdzie tu tajemnica?

Wobec tego, że codzienność uzyskuje inny wymiar, najlepiej milczeć jak wół i osioł, niedościgli mistrzowie kontemplacji i adoracji, mądrzy bezsłowną prawdą stworzenia. Inaczej jest z człowiekiem, towarzyszy nam udręka, bunt, bezradność, stawianie pytań, na które nie ma odpowiedzi. Sceny z szopki mają pozór idylli, w istocie jest w nich dramat. Nie da się przesłodzić Bożego Narodzenia ani rozmienić na prezenty. Ileż autentyzmu w kolędach wyrażających czułość i trwogę.

*

Dzielenie się opłatkiem weszło głęboko w kulturę polską. To piękny symbol bliskości. Prowadzę seminarium z etyki dla studentów filozofii w języku angielskim. Również w tej grupie, w której są Etiopczyk, Nigeryjczycy, Kameruńczyk i Amerykanka, łamaliśmy się opłatkiem.

W ich opowieściach o zwyczajach świątecznych w ojczystych krajach był wspólny motyw, mówili, że są to święta rodzin. Student z Kamerunu opowiadał, że pamięta się nie tylko o najbliższej rodzinie, ale bogatsi przynoszą dary – pieniądze lub płody ziemi – na rzecz uboższych członków klanu. Cała wioska lub dzielnica w mieście przygotowuje wspólną ucztę, odbywającą się po pasterce, którą celebruje się od północy do rana. Piją tego dnia białe wino z owoców palmy. Duże wrażenie zrobiła na nich moja opowieść o pustym miejscu przy wigilijnym stole oraz to, że mamy kilka setek kolęd.

Boże Narodzenie łączy chrześcijan, ale nie jest ono świętem, podczas którego myślimy tylko o swoich, o współwyznawcach, o rodakach, o krewnych. Dla chrześcijanina, tak jak dla Jezusa, nie ma obcych. Wiem, że jest to zdanie, w którym zawarte jest życzenie, cóż jednak warte byłoby chrześcijaństwo bez życzeń i marzeń o lepszym świecie?

*

„Dobra zmiana” bardzo nas podzieliła i coraz trudniej o wspólny język, gdy słowa stają się zakłamane. Czy możemy jeszcze uścisnąć sobie dłonie i składać życzenia bez względu na podziały? Dopóki nie usuniemy źródła podziałów, a to w języku chrześcijańskim nazywa się nawróceniem, trudno mówić, że nasze życzenia są szczere.

Czego życzę naszej Ojczyźnie na progu stulecia odzyskania niepodległości? Powrotu do demokracji opartej na państwie prawa, zapewne niedoskonałej, ale dzięki trójpodziałowi władz dysponującej narzędziami równowagi i kontroli.

Aby światło trzymane w rękach przez ludzi, domagających się ustaw gwarantujących wolność sądów, nie ginęło w mrokach politycznych kalkulacji za zamkniętymi drzwiami.

Aby na pustych miejscach przy wigilijnych stołach mogli w polskich domach zasiąść uchodźcy.

Aby każdy chłopak i każda dziewczyna, zwłaszcza z wielodzietnych rodzin, mieli równe szanse rozwoju. Jeśli pomogło im 500+, niech ich słuszna wdzięczność i satysfakcja nie powoduje przymykania oczu na ograniczanie wolności wszystkich obywateli. Nie osiąga się sprawiedliwości na skróty.

Aby katoliccy posłowie nie byli bardziej katoliccy od papieża i nie obrażali braci ewangelików.

Aby religii nie używano nadaremnie dla celów ideologicznych.

Abyśmy pielęgnowali pamięć dobra z pokorą, bez megalomanii wstawania z kolan.

Aby miłośnik kotów polubił również ludzi i nie chciał przerabiać wszystkich swych rodaków na lepszy sort.

Aby nas nie pokonała rozpacz, niemoc i nienawiść.

ks. Alfred Marek Wierzbicki

Grzegorz Schetyna udzielił obszernego wywiadu portalowi wiadomo.co.

W wywiadzie szef PO mówi o programie PO. Warto go znać, bo to jest alternatywy w stosunku do demolki PiS. Można go streścić w tym leadzie.

Fragmenty wywiadu.

Czyli lewicowo-liberalne poglądy dopuszcza pan w Platformie?

Jestem otwartym człowiekiem.

A co w sprawie aborcji? Zarzuca się, że tych, którzy domagają się liberalizacji, nazwał pan radykałami. Z jakichś powodów poczuli się obrażeni.

Dla mnie wartością jest zawarty kiedyś tzw. kompromis aborcyjny. Ostrzegam też, że jeżeli w obecnej sytuacji politycznej zaczniemy debatować o liberalizacji zapisów, to może się skończyć katastrofą, czyli efektem odwrotnym od zamierzonego: zaostrzeniem obowiązujących przepisów. Taka jest właśnie polityka, nie można uciekać od tego kontekstu. Uważam, że

trzeba zrobić wszystko, aby w tej kadencji kompromis został utrzymany, ale trzeba też mówić o pełnym dostępie do antykoncepcji, do in vitro, o edukacji seksualnej czy standardach okołoporodowych.

I my o tym głośno mówimy i tego żądamy. Jeżeli uda się to zrobić, to będzie też ważny krok.

Lewica ignoruje fakt, że polskie społeczeństwo jest wciąż konserwatywne, że musi nastąpić mentalna przemiana, ale do tego potrzebna jest edukacja wsparta wolą polityczną. Jest pan gotowy na takie otwarcie?

Oczywiście, trzeba przygotować społeczeństwo do takiej debaty. Ale najpierw osiągnijmy, co możemy, a dopiero później idźmy dalej. Dziś, przy takiej partii, jaką jest PiS, mamy nieco inne wyzwania.

Co to znaczy, że trzeba będzie rozliczyć PiS? Czym ma być proponowany przez PO Akt Odnowy Demokracji?

To jest wyzwanie dla liderów politycznych, jak przywrócić demokrację w sposób w pełni demokratyczny. Trzeba wymyślić sposób, aby było to możliwe jak najszybciej po odebraniu władzy PiS-owi.

Są osoby, które pytają mnie: jaka jest gwarancja, że nie skorzystamy z instrumentów przygotowanych przez PiS? Jeżeli tak byśmy zrobili, to znaczyłoby, że państwo przestało funkcjonować.

Musimy sami sobie narzucić ograniczenia i sięgnąć po najwybitniejszych ekspertów.

Ktoś nad tym już pracuje?

Tak, bo to jest klucz. Ważne musi być też obywatelskie zaangażowanie.

(…)

Donald Tusk jest cieniem, czy słońcem Platformy?

Donald Tusk jest przede wszystkim wyrzutem Jarosława Kaczyńskiego. PiS boi się go jako kandydata na prezydenta. On pokazał, że potrafi wygrywać z PiS-em. Żałuję tylko, że jego siła w Europie nie jest w pełni wykorzystana w interesie Polski. Sławna kapitulacja PiS 27:1 czy przesłuchania Tuska w prokuraturze obciążają nas jako państwo.

Ale to politycy PO w narracji pisowskiej są zdrajcami i Targowicą.

Targowica to ci, którzy spoglądali na Rosję. To, co targowickie, jest wyłącznie po stronie PiS. Oni nie akceptują i nie lubią Europy, a teraz, po uruchomieniu artykułu 7, wypowiedzieli jej otwartą wojną. Zupełnie się z tym zresztą nie kryją. A to jest prosta droga to Polexitu.

UE powinna ingerować w działania państwa PiS?

Musi to robić, bo sami tego nie zablokujemy.

Polska jest krajem unijnym, musi przestrzegać praw i zasad Zachodu. Polacy o tym zdecydowali w referendum.

A Mateusz Morawiecki, który podobno ma ocieplić relacje z Europą, opuścił pierwszy szczyt przed jego zakończeniem. To policzek wymierzony tym wszystkim, którzy czekali na nowego premiera, a tymczasem on wrócił na spotkanie opłatkowe w PiS-ie. Trzeba nie rozumieć sztuki polityki, dyplomacji i relacji międzyludzkich. Takich rzeczy się nie robi. To pierwsze spotkanie zamiast otworzyć nową, wspólną przestrzeń, zamknęło ją na dobre.

Wyobraźmy sobie, że PiS jednak wygrywa wybory samorządowe i parlamentarne. Co wtedy?

Nie wierzę w tak czarny sen. Wygramy wybory parlamentarne, jeżeli najpierw wygramy samorządowe. A wygramy je, jeżeli zbudujemy sensowną koalicję. Tak jak kiedyś stworzyliśmy wspólny front z PSL-em oraz Krajową Partią Emerytów i Rencistów. Niektórzy łapali się za głowę, ale udało się. Nie chcę dzisiaj pisać scenariuszy alternatywnych, ale możemy zrobić wszystko, żeby pokazać, iż

Polska nie jest skazana na PiS. To jest kwestia emocji, mobilizacji, aktywności, ale też spokojnej rozmowy o zagrożeniach polityki PiS. Historycznie wiele rzeczy z tego, co się dzieje, już kiedyś przerabialiśmy.

PiS jednak zachowuje się tak, jakby nigdy miał nie oddać władzy.

Teraz albo nigdy, wszystko albo nic. Tak się zachowują. Ale jak ktoś teraz mówi: wszystko albo nic, to znaczy, że nic. I oni to przegrają, jestem o tym przekonany. Niestety, negatywne skutki ich działań Polska będzie odczuwała latami. Od nas zależy, w jakim stopniu zmobilizujemy Polaków. Aktywność i obecność przy urnach to jest najlepsza odpowiedź na tych, którzy chcą zła. Musimy przekonać ludzi, że od ich długopisu i karty wyborczej będzie wszystko zależało. To jest wielka, a być może jedyna szansa, by Polska nie spadła w przepaść na dekady. Wierzę, że tylko wspólnie uda nam się odsunąć PiS od władzy.

Donald Tusk jest kibicem Barcy. Szef Rady Europejskiej ucieszył się ze zwycięstwa Katalończyków w El Classico

FC Barcelona pokonała Real Madryt 3:0 w sobotnim El Clasico. Gole dla drużyny Ernesto Valverde strzelili Luis Suarez, Lionel Messi i Aleix Vidal. Argentyńczyk stał się pierwszym zawodnikiem w historii tych meczów, który zdobył 25 bramek.

Tusk opublikował na Twitterze wpis.

Kaczyński rozmawia z suwerenem.

A rozmowy z Brukselą takie przyniosą skutki.

Agencja Ratingowa Fitch ostrzega Polskę, informując, że po uruchomieniu art. 7 dostaniemy mniej pieniędzy. To może zahamować rozwój polskiej gospodarki, bo do tej pory fundusze unijne były ważnym źródłem finansowania inwestycji w Polsce.

Wielka szkoda, bo od lat jesteśmy największym beneficjentem Unii Europejskiej. Od wstąpienia Polski w struktury unijne w 2004 roku dostaliśmy od innych krajów w sumie 140 mld euro, czyli ok. 588 mld zł.

Właśnie dzięki tym środkom mogliśmy gonić zachodnie kraje i rozwijać inwestycje. Teraz, przez lekkomyślną politykę PiS – owskiego rządu, to się może zmienić. „Podział pieniędzy w kolejnej unijnej perspektywie na lata 2021-27 jest głównym ryzykiem dla Polski w związku z rosnącymi tarciami z Unią Europejską” – ostrzega agencja ratingowa Fitch.

Na dodatek, w związku z brexitem, do unijnej kasy nie będzie dokładać się już Wielka Brytania jeden z największych płatników.

Wszystko to razem oznacza mniejsze inwestycje, a bez nich nie mamy szans dogonić zachodnich krajów.

Przedsmak tego, co się może stać, widzieliśmy w ubiegłym roku, kiedy firmy i samorządy mocno zacisnęły pasa i przestały wydawać pieniądze na inwestycje. Tyle tylko, że w 2016 r. przyczyną była niepewność firm co do zmian w prawie… Wzrost gospodarczy ostro zahamował, a sytuację ratowały wyłącznie wzmożone zakupy Polaków, co na dłuższą metę nie może być traktowane poważnie.

W lipcu przed ryzykiem ograniczenia pieniędzy UE dla Polski ostrzegał w rozmowie z „Wyborczą” Bogusław Liberadzki, europoseł SLD frakcji socjalistów i wiceprzewodniczący Parlamentu Europejskiego. „Środki spójności nie mogą być przekazywane krajom, które nie chcą być spójne z Unią. To byłoby finansowanie niespójności. A jeśli Polska nie będzie przyjmować uchodźców, to logiczne będzie, że więcej wsparcia finansowego pójdzie do krajów, które ich przyjmują” – powiedział Liberadzki.