Buczenie

Jako i my buczymy naszym winowajcom

Wojciech Maziarski, 22.11.2013
Marsz NiepodległościMarsz Niepodległości (&Fot. Agata Grzybowska / Agencja Gazeta)

W zeszłotygodniowym wywiadzie dla „Gazety” Adam Michnik z uznaniem wyraził się o Jarosławie Kaczyńskim, który miał odwagę przyjść na pogrzeb Tadeusza Mazowieckiego: „Szedł do obcego sobie środowiska, mógł się obawiać, że narazi się na nietakty. A jednak przyszedł, stanął w tłumie, i ja to doceniam”.
Na szczęście jakieś szczególne nietakty Kaczyńskiego nie spotkały. Nikt nie buczał ani w żaden inny sposób nie demonstrował wrogości wobec niego. No i świetnie. Szkoda, że w drugą stronę to nie działa, o czym łatwo się przekonać każdego 1 sierpnia na warszawskich Powązkach. Niechby Michnik spróbował się tam pojawić, a miałby się z pyszna. Nabuczeliby na niego jak na Bartoszewskiego czy innego zdrajcę.

Albowiem, proszę państwa, nie ma w polskim konflikcie symetrii, wbrew temu, co niektórzy próbują nam wmówić. Że niby wart Pac pałaca. Że po jednej i po drugiej stronie mamy takich samych oszołomów i równie nakręcone emocje, które popychają tłumy do takich samych aktów nienawiści. Figę tam.

Miałem okazję osobiście się o tym przekonać, gdy 11 listopada uczestniczyłem w Warszawie w patriotycznym marszu zorganizowanym przez prezydenta Bronisława Komorowskiego. Na trasie pochodu co jakiś czas można było spotkać grupki politycznych oponentów z transparentami potępiającymi rzekomych zdrajców, sprzedawczyków i innych takich. To znaczy – nas, ludzi uczestniczących w obchodach polskiego święta narodowego. Zdaniem pikietujących prezydent Rzeczypospolitej i my wszyscy jesteśmy zdrajcami, więc postanowili nam to osobiście zakomunikować.

Ci zwolennicy narodowo-katolickiej prawicy – tak samo jak Jarosław Kaczyński na pogrzebie Mazowieckiego – przyszli do obcego sobie środowiska i mogli się obawiać, że narażą się co najmniej na nietakty. Mogli pomyśleć: będą na nas buczeć, jako i my buczymy. Mimo to przyszli, stanęli na wyciągnięcie ręki naprzeciw wielotysięcznego pochodu politycznych przeciwników i zaczęli ich obrażać. I co? I nic. Nikt nie buczał, nikt nie pluł. Większość maszerujących kompletnie ich zignorowała, jedynie niektórzy ironicznie się uśmiechali i mamrotali pod nosem kąśliwe uwagi.

A teraz odwróćmy sytuację. Stańmy naprzeciw Marszu Niepodległości albo PiS-owskiego marszu smoleńskiego z transparentami obrażającymi albo choćby krytykującymi ich uczestników. Zresztą nie potrzeba nawet transparentów, wystarczy reprezentować środowiska i instytucje znienawidzone przez prawicowców. Przekonała się o tym choćby dziennikarka Polsatu zaatakowana w Częstochowie przez uczestnika pielgrzymki Radia Maryja czy Grzegorz Miecugow z TVN pobity na scenie w czasie Przystanku Woodstock przez niepokornego patriotę. Jakoś nie słychać o podobnych atakach na dziennikarzy Radia Maryja czy TV Republika.

Nie ma symetrii w polskiej nienawiści i agresji. Odpowiedzialność i wina jednej strony są nieporównanie większe niż drugiej. Tym bardziej więc warto docenić zachowania i wypowiedzi na prawicy, które wyłamują się z tego złowrogiego schematu. Adam Michnik z uznaniem wyrażał się o postawie Jarosława Kaczyńskiego, a ja chciałbym kilka ciepłych słów powiedzieć o Tomaszu Terlikowskim, który w zeszłym tygodniu oświadczył: „Mam dość budowania kolejnych murów między nami”, i zadeklarował, że ma przyjaciół i dobrych znajomych po przeciwnej stronie medialno-politycznej barykady. Potwierdzam – ma.

Wyborcza.pl

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s