Posts Tagged ‘Ewa Kopacz’

Trzy teksty Waldemara Mystkowskiego.

Nie Bruksela ma Kaczyńskiego i jego towarzystwo prowadzić za rękę ku praworządności, lecz tutaj na miejscu musimy zadbać, aby w kraju powrócono do obowiązujących standardów niezależnego sądownictwa.

Kapitulacja PiS przed Komisja Europejską w sprawie ustawy o Sądzie Najwyższym została w Brukseli przyjęta ze zrozumieniem. – „Jesteśmy usatysfakcjonowani, że zmiana odbywa się dokładnie w tym kierunku, o jaki prosiliśmy”– powiedziała rzeczniczka KE.

Wg Brukseli PiS kroczy w dobrym kierunku, lecz to na razie pierwszy krok. Ale nie Bruksela ma Kaczyńskiego i jego towarzystwo prowadzić za rękę ku praworządności, lecz tutaj na miejscu musimy zadbać, aby w kraju powrócono do obowiązujących standardów niezależnego sądownictwa. A zatem należy przyświecać im kagankiem oświaty, a jak i tego będzie za mało – „łańcuchami światła”.

Politycy PiS mają świadomość, że ten „sukces” jest podobny do słynnego wyniku 1:27, jest ich „zwycięską sromotą”. Starają się ją rozbroić przynajmniej w oczach własnego elektoratu. Pisowski bojownik w zakresie prawa, PRL-owski prokurator Stanisław Piotrowicz z przynależną mu swadą rzekł, iż prof. Małgorzata Gersdorf nie jest I Prezes Sądu Najwyższego, ale p.o. –  pełniącą obowiązki.

Inny członek pisowskiego zespołu Monty Pythona, minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro wcielił się w rolę kowala i czerwony z emocji zapowiedział, że „do bólu, niczym gorącym żelazem, będziemy wypalać patologie”. A przypominam, że jest to już siódma poprawka ustawy o Sądzie Najwyższym, sześć poprzednich jest patologicznych. Miał Ziobro czas, aby swoim grafomańskim językiem wypalić „gorącym żelazem”.

Z wokandy Trybunału Sprawiedliwości UE jednak spadają zapytania prejudycjalne, jakie zadał Sąd Najwyższy. W ogromnym pośpiechu uchwalona nowelizacja ustawy pozwala okopać się PiS-owi na dotychczasowych zdobyczach, mianowicie w Krajowej Radzie Sądownictwa (KRS), obsadzonej nominatami Ziobry, którzy jednak będą mieli wpływ na nominacje sędziowskie m.in. do SN i NSA. W wielkim skrócie – PiS gra na przeczekanie.

W tej sytuacji Sądowi Najwyższemu na pomoc idzie Naczelny Sąd Administracyjny. Dzień po nowelizacji ustawy o SN zadaje dwa pytania zapytania prejudycjalne do TSUE, dotyczą one KRS. Jak skuteczne i prawomocne są uchwały KRS, które w istocie nie są objęte kontrolą sądowniczą, bo przedstawiciele w KRS „wybierani są przez władzę ustawodawczą”.

KRS jest obecnie partyjną przybudówką PiS, co spotkało się już wcześniej ze zdecydowanym stanowiskiem Europejskiej Sieci Rad Sądownictwa (SNCJ). 17 września polska KRS została zawieszona w prawach członka, bo nie spełnia wymogów niezależności, bo nowi członkowie KRS zostali powołani z naruszeniem Konstytucji.

Walka o niezależność władzy sądowniczej ciągle trwa. Przynajmniej w jednym elemencie – sądownictwa – dążenie do autokracji partii Kaczyńskiego się posypało. Jak wypadła jedna cegiełka, to i wypadną następne, a do tego nastąpiła kumulacja afer PiS, więc należy pomagać PiS w osiągnięciu zasłużonej klęski.

Wybitnym prawnikom Sądu Najwyższego przyznano nie tylko rację – odzyskali oni autorytet, który prezes Kaczyński starał się za wszelką cenę zdeprecjonować.

Co znaczy nowelizacja ustawy o Sądzie Najwyższym, która jest przyznaniem się do ogromnej porażki PiS w kwestii reformowania sądownictwa? Przede wszystkim PiS w walce ze wszystkimi znalazł się w narożniku ringu, z którego partia Kaczyńskiego sprowadziła na Polskę nieszczęścia, ale to nie koniec porażek. Nowela ustawy dotyczy wąskiego wycinka tzw. reformy sądownictwa, która w istocie jest deformą. Na pewno to sukces I prezes Sądu Najwyższego Małgorzaty Gersdorf, która zostaje na stanowisku, jak nakazuje Konstytucja – do końca kadencji. Także inni sędziowie nie będą wysłani na emeryturę, aby PiS mógł powsadzać na ich miejsce posłusznych sobie prawników.

PiS nie walczy o lepsze prawo, ale o dyktowanie swoich warunków. Ostatnie słowa przed głosowaniem pilotującego ustawę posła PiS Łukasza Schreibera: – „Ustawa o Sądzie Najwyższym była zgodna z Konstytucją i traktatami unijnymi”. To świadczy, iż ciągle idą w zaparte!

Nie mieli już żadnych narzędzi do negocjowania. Politycy PiS nie pojawili się np. na debacie dotyczącej kondycji polskiego prawa w Parlamencie Europejskim, bo mieli świadomość, iż byliby zmiażdżeni i posądzeni o dążenie – słuszne! – do autokracji. A dla takich republik bananowych nie ma miejsca w projekcie unijnym.

Nowelizacją partia PiS zapewnia sobie w kontakcie z instytucjami unijnymi możliwość wyartykułowania, na czym im w tej sytuacji najbardziej zależy: – „Negocjujmy”. Tak! PiS chce negocjować bezprawie, chce tego bezprawia jak najwięcej w ramach standardów demokratycznych, chce swoje bezprawie wpisać w obyczaj prawny.

Ale tak nie da rady. Czy PiS uciszy szum dotyczący dążenia do Polexitu, do wyjścia z Unii Europejskiej? W ich mniemaniu może tak, lecz w istocie z tego nie zrezygnują. Nie mogą głośno o tym mówić, bo poparcie wśród Polaków dla Unii jest ogromne.

Ta nowela w mniemaniu PiS może mieć też na celu powstrzymanie walca o nazwie Donald Tusk, który w przyszłym roku wraz z opozycją – oby w jak najszerszej formule Koalicji Obywatelskiej – odsunie PiS od władzy. Lecz PiS czekają kolejne odsłony burzy, którą wykreowali i które niechybnie nastąpią po aferze dotyczącej Komisji Nadzoru Finansowego.

Ustawa o SN nie zadowoli Komisji Europejskiej ani TSUE, bo pytanie prejudycjalne dotyczą także Krajowej Rady Sądownictwa. PiS oddał tylko małą część praworządności. Jak to określił prof. Wojciech Sadurski: – „Jeśli złodziej wam ukradnie samochód, zegarek i psa, a następnie zwróci zegarek, to jeszcze coś zostało…”.

A zostało przywrócenie do praworządności: Trybunału Konstytucyjnego, KRS, Izby Dyscyplinarnej Sądu Najwyższego, służby cywilnej, mediów publicznych etc. Ta nowela ma jeden szczegół, który wymyka się literze prawa, mianowicie autorytet Sądu Najwyższego przejmuje niejako atrybuty sądu konstytucyjnego, bo fasadowy Trybunał Konstytucyjny pod prezesowaniem Julii Przyłębskiej został kompletnie ośmieszony w kraju i za granicą.

I to jest wartość dodana tej noweli – wybitnym prawnikom Sądu Najwyższego przyznano nie tylko rację, ale odzyskali autorytet, który prezes Kaczyński starał się za wszelką cenę zdeprecjonować, wysyłając prof. Gersdorf do pracy na bazarze. PiS został zapędzony do narożnika, kwestią czasu jest, iż rzucony zostanie mu biały ręcznik. A co potem? Zobaczymy!

Władza PiS nie tylko wywołuje perturbacje polityczne zarówno w kraju, jak i na świecie, ale przede wszystkim konflikty na poziomie podstawowym: prawnym, logicznym i międzyludzkim. Syzyfowy kamień wrzuca każdemu z nas – bo każdy jest konsumentem elektryczności – minister energii Krzysztof Tchórzewski. Prąd zdrożeje w przyszłym roku i to niebotycznie – 30-40 proc., a może nawet więcej. Otóż bojąc się protestów, Tchórzewski zapewnia, że państwo zrekompensuje każdemu gospodarstwu 100 proc. podwyżki.

Gdzie tu haczyk? Jak zwykle u PiS – w liczeniu na brak rozumu u ciemnego ludu. Jeżeli państwo jest takie opiekuńcze i chce zwracać podwyżki w całości, czy nie może tego dokonać jednym kliknięciem? Podmioty wystawiające rachunki wszak w jednej rubryce mogłyby ujmować podwyżki, które wędrowałyby internetem do centrali i się tam sumowały, a minister jednym kliknięciem dokonywałby przelewu z budżetu na rachunki elektrowni. Proste? Oczywiście, ale znowu chcą nas orżnąć, bo nie potrafią rządzić, więc znajdą wyjście, aby nie pokrywać podwyżek.

Podwyżki w PRL powodowały zamieszki, m.in w grudniu 1970 roku. Zmiotły jedną komuszą władzę, zastępując drugą. I tego boi się PiS. Bo gdzie z Nowogrodzkiej ewakuowałby się dzisiejszy Gomułka? Na Żoliborz? Gniew ludu i tam by go dopadł.

Kolejnym przejawem kluczenia PiS jest sprawa jednego z „bohaterów” afery Komisji Nadzoru Finansowego (KNF) Zdzisława Sokala, który w jej skład został powołany przez prezydenta Andrzeja Dudę. To była jedna z pierwszych nominacji Dudy, który ma prerogatywę powołania swojego przedstawiciela. Już 24 września 2015 roku wręczył Sokalowi nominację.

Sokal to ten, od którego wzięła się nazwa przejmowania banków – „plan Sokala”, o którym jest mowa w słynnej zanotowanej na taśmie rozmowie między byłym już szefem KNF Markiem Chrzanowskim a właścicielem Getin Noble Banku Leszkiem Czarneckim. Chrzanowski straszy owym Sokalem, a konkretnie jego planem i mówi do Czarneckiego, że musi zrobić audyt, „bo inaczej to Sokal go zje”.

Otóż ten „ludojad” Sokal został powołany do KNF nieprawnie, gdyż nominacja Dudy winna otrzymać kontrasygnatę (drugi podpis) premiera rządu. Duda ma w Konstytucji – którą tak lubi łamać – zapis mówiący (art. 144, ust. 2 i ust. 3), na które to stanowiska może powoływać swoich ludzi i nie potrzebuje podpisu premiera. Nie ma wśród nich wymienionego przedstawiciele prezydenta w KNF. Każdy konstytucjonalista – nawet Julia Przyłębska – stwierdzi niekonstytucyjność nominacji Sokala.

Dlaczego zatem Duda nie udał się do premiera, a wówczas tę funkcję sprawowała Ewa Kopacz, aby uzyskać podpis? Za to prezydent nie pójdzie pod Trybunał Stanu, ale to kamyczek do jego skopanego ogródka pod TS.

I teraz mamy kłopot prawny. Czy decyzje i dokumenty podpisane przez Sokala są obowiązujące, czy należy je wycofać? W sferze bankowości może to pociągać za sobą nieobliczalne perturbacje. Polska w tym bardzo ważnym segmencie – ważnym dla inwestorów zagranicznych i lokalnych – jawi się jako państwo operetkowe.

Duda mógłby zaśpiewać strawestowaną arię Jontka (z „Halki”):

Szumią jodły na gór szczycie,

a umysł Dudy jest w niebycie”.

Taki jest lead „Wyborczej” po spotkaniu premier Ewy Kopacz zprezydentem Słupska Robertem Biedroniem.

premierEwaKopaczSzuka

Biedroń po spotkaniu powiedział:

Chciałoby się powiedzieć: Ewa dotrzymuje słowa. Szczerze powiedziawszy nigdy nie myślałem, że to powiem w przypadku Platformy Obywatelskiej. Dzisiaj dzięki decyzjom rządu będziemy mogli zebrać potrzebne środki, uratujemy budżet miasta. Ta decyzja pozwoli nam uniknąć katastrofy finansowej.

Biedroń jest zaskoczony. Premier zadeklarowała, że rząd dofinansuje w Słupsku budowę drogi, remont mieszkań socjalnych i komunalnych i wesprze instytucje kultury. Dzięki temu miasto będzie miało środki w budżecie na spłatę zadłużenia.

Ewa Kopacz odniosła sukces, bo pokazała, że ambitnemu politykowi pomoże. Biedroń zaś buduje swoją pozycję na lewicy.

Zresztą Platforma skręca w lewo.

 

severski1

Vincent Severski to pseudonim  byłego oficera wywiadu, który na emeryturze pisze powieści. Mają one wzięcie. Łatwo się domyślić, że Severski to szpieg z czasów PRL-u.

Severski jest też publicystą, współpracuje z „Wprost” i „Nesweekiem”. W wywiadzie dla „Newsweeka” twierdzi, że za taśmami podsłuchowymi może stać obcy wywiad.

Secerski wie, co mówi. To nie jest żaden pisarz od tanich sensacji.

severskidlaN

severskidlaN1

severskidlaN2

tusk5

1. Donald Tusk specyficznie pocieszył Ewę Kopacz, która na początku swojego premierowania przechodzi najgorszy możliwy konflikt z branżą, strajk górników. Ledwie skończył się z lekarzami rodzinnymi, ale ten był light, teraz przychodzi hard.

kopalnie1

Jeżeli premier Kopacz uda się względnie szybko zażegnać strajk związkowców górniczych, wzmocni się. Negocjować winna przy otwartej kurtynie, aby naród zobaczył, o co tak naprawdę chodzi.

pedofil

2. We Wrocławiu skazany na 7 lat więzienia został ksiądz pedofli. Ks. Paweł K. uznany za winnego w sprawie wykorzystywania seksualnego trzech małoletnich chłopców. Biegli z zakresu seksuologii na podstawie materiałów zebranych w śledztwie jednoznacznie ustalili u oskarżonego pedofilię homoseksualną.

Zeznawało kilkuset świadków, zabezpieczone na komputerze Pawła K. materiały będące pornografią pedofilską.

pedofil1

Watykan opublikował statystyki, w których otwarcie przyznano, iż problem pedofilii może dotyczyć 2 proc. duchowieństwa na całym świecie.

ko i ka

Na prawicy zastanawiają się, kto do kogo przyjdzie. Czy Jarosław Kaczyński do premier Ewy Kopacz? Czy odwrotnie? To trzeba mieć nierówno pod sufitem, aby rozważać, że premier przyjdzie do prezesa.

Kto w kraju rządzi? Krasnal po prostu tchórzy. Przyjdzie – źle. Bo przegrał. Nie przyjdzie – jeszcze gorzej, bo ignoruje rządzącą kobiete, która szuka porozumienia. Kaczyński założył sobie pętlę na szyję i będzie na niej dyndał.

Polska – gościu – jest najważniejsza, a nie twoje marne ego. Kopacz zaaplikowała Kaczyńskiemu siarczystego kopa w zadek. Spotkanie ma mieć miejsce jutro (środa) o godz. 16.00 w kancelarii premiera. Będzie rozmowa o kwestiach związanych z samorządem, m.in. o budżecie obywtelskim. Zaproszenie przyjęli Leszek Miller i Janusz Palikot. Kaczyński narobi w gacie?

Został opublikowany oszukańczy raport z oglądalności TV Trwam. Tutaj dostępny >>> TV Trwam ma oglądalność na poziomie 33 %. Chore. Bo tyle nie ma żadna telewizja w Polsce. W ten sposób Rydzyk przekonuje swoje owieczki, że są potęgą. Badanie przeprowadziła nieznane nikomu pracownia Europejski Instytut Studiów i Analiz. A tak wygląda rzeczywista oglądalność i triumfalistyczny tytuł Frondy.

kit2

tusk kopacz

W tej chwili wiele wskazuje, że Donald Tusk odejdzie z polskiej polityki na szefa Rady Europejskiej. Tak twierdzą politycy PO, źródła w MSZ i najpoważniejsze zagraniczne media.

Tusk jest „po słowie” z obecnym przewodniczącym RE, Hermanem von Rompuyem. Miał się zgodzić, że przejmuje po nim schedę. O tym jednak zadecydują szefowie państw członkowskich UE. Ale w tej chwili Tusk nie ma konkurencji, a decyzja zapadnie w sobotę.

A co z Platforma Obywatelską, gdy Tusk odejdzie do Brukseli? Co z Polską?

Scenariuszy jest sporo, są skrajnie optymistyczne i pesymistyczne, są też takie sobie. Skupmy się na optymistycznym. Po odejściu Tuska szefem rządu polskiego zostaje (wg najnowszej wiedzy) Ewa Kopacz, albo obecny szef MON Tomasz Siemoniak.

Ta ostatnia decyzja może być nawet trafniejsza, albowiem coraz gorętszy jest konflikt na wschodzie. Optuje za Siemoniakiem nawet prezydent Bronisław Komorowski.

Mniejsza z tym, kto zostaje premierem rządu. Ale ważne będzie to, iż Polak – Tusk – został tak wywyższony w Unii Europejskiej. Polacy to lubią i Platformę nagrodzą głosami przy urnie wyborczej.

PiS przegrywa w listopadzie po raz ósmy wybory. Kaczyński dostaje od swoich łomoty przy Nowogrodzkiej.

Przelatuje szybko zima i na wiosnę premier Kopacz albo Siemoniak podaje się do dymisji, odbywają się przyspieszone wybory parlamentarne wraz z prezydenckimi.

Platforma przy wsparciu Komorowskiego wygrywa w cuglach. PiS przegywa po raz dziewiąty i dziesiąty. Kaczyński wreszcie zdobywa się na odwagę, idzie na skarpę nad Wisłę i daje nura w wody na zawsze.

Dobry scenariusz, prawda? Są gorsze, ale po cholerę teraz je rysować.