Posts Tagged ‘Gazeta Wyborcza’

3 felietony Waldemara Mystkowskiego.

To, co nas czeka, to, co się wykluje, zależy tylko od nas.

Kończy się pewna epoka i nie tylko dlatego, że umarła Kora. Na jej pogrzebie Wojciech Mann stan dzisiejszej Polski nazwał parodią demokracji. A w parodii naprawdę trudno żyć, bo to forma ekspresji, za pomocą której kontaktujemy się ze światem i nazywamy go.

A jeżeli coś się kończy, to musi się zacząć coś nowego. To, co nas czeka, to, co się wykluje, zależy tylko od nas. Musimy zmierzyć się z realnością, w tym wypadku z polityką i wziąć ją za twarz, aby była nam posłuszna.

Piotr Pacewicz w portalu oko.press zamieszcza kapitalną analizę na podstawie drobiazgowego sondażu IBRiS, do czego może dojść już w wyborach samorządowych, gdy naprzeciw PiS stanie tylko Koalicja Obywatelska (Platforma Obywatelska i Nowoczesna), a zabraknie we wspólnocie opozycyjnej PSL, SLD i innego drobiazgu lewicowego. PiS może wygrać w 10 sejmikach na 16. Zaś w wypadku, gdy dojdzie do szerokiej platformy zjednoczenia taka zjednoczona Wielka Koalicja wygrywa z PiS 15 do 1.

A więc warto zewrzeć szeregi, aby nie żyć w parodii. Prof. Marcin Matczak proponuje przeorientowanie protestów i uczynienie z nich realnej siły jednoczącej opozycję. Mamy do czynienia z inflacją protestów. Protesty w sprawie sądownictwa odbywają się niemal codziennie, organizowane przez wiele podmiotów. To powoduje, że powszednieją i rozmieniają się na drobne.
Należy dotrzeć do szerokich grup społecznych, a wartości demokratyczne, liberalne, takie jak praworządność promować w sposób populistyczny. W tym wypadku niech to będą np. konstytucyjne miesięcznice. Profesor pisze: – „Protest organizowany w całej Polsce, w tym samym miejscu (pod Sądem Najwyższym), tego samego dnia (np. 3 dnia każdego miesiąca, aby przypominać o dniu, w którym haniebna ustawa o SN weszła w życie), miałby większą moc i bardziej wyrazistą wymowę”.

Kilka dni temu ukazał się w „Krytyce Politycznej” inny ważny głos Michała Sutowskiego w kwestii, który nas wszystkich obchodzi, aby przestać żyć w pisowskiej parodii demokracji. Eseista proponuje sojusz pokoleniowy – liberalni rodzice i lewicowe dzieci.

I wreszcie dzisiaj przeczytałem interesujący materiał Jacka Liberskiego z „Liberte”, który dzieli się uwagami, jak wygrać z PiS. Nawet nazwał to nowym słowem w polszczyźnie inprawizją, na którą to składają się: Integracja, Prawda, Wizja.

Coraz więcej głosów po stronie społeczeństwa obywatelskiego, które nie tylko krytykują PiS, ale przede wszystkim proponują konkretne i pragmatyczne rozwiązania, jak wygrać z PiS, aby nie żyć w słusznej ekspresji krytykowania PiS. Nie żyć w parodii demokracji. Jak Kora „iść z podniesioną głową i jasnymi poglądami”.

Bliżej im do Targowicy niż do przestrzegania demokracji zapisanej w Konstytucji.

Ile jest racji w spostrzeżeniu Tomasza Lisa, że „frakcja moskiewska w naszym Sejmie jest już tak widoczna jak w sejmie przedrozbiorowym. Jej rzecznikiem – co szokuje – jest ojciec premiera”? A chodzi o wywiad z Kornelem Morawieckim zamieszczony w „Rzeczpospolitej”. To druga z nim rozmowa o tej samej prokremlowskiej wymowie w niedługim czasie. Pierwsza ukazała się w propisowskim tygodniku „Do Rzeczy”.

Były szef dyplomacji, a obecnie eurodeputowany Dariusz Rosati postrzega tatusia premiera jako tubę propagandową Kremla. Dla niego jest dylematem: czy to świadomy agent, czy „pożyteczny idiota”? Dotyczy to konkretnej wypowiedzi Morawieckiego: – „W Polsce większość mediów nastawia społeczeństwo przeciwko Rosji. Czy to jest dobre? Nie, to powinno się zmienić„.

Radosław Sikorski zwraca się do symetrystów, którzy ciągle tkwią w pułapce „A 8 lat rządów PO-PSL…”: – „Żebyście koleżanki i koledzy symetryści z mediów, które jeszcze nie służą społeczeństwu znowu nie mówili, że nie wiedzieliście„.

Najwidoczniej tatuś Kornel wynosi na zewnątrz rozmowy z synem Mateuszem, więc dowiadujemy się, dokąd będzie zmierzać polityka wewnętrzna i zewnętrzna PiS. A zatem: Houston, mamy problem. Dzisiaj tym Houston jest społeczeństwo obywatelskie.

Tata Kornel nie skrywa, że stoi po stronie PiS, czyli syna: – „Najpierw wygrajmy wybory, później będziemy zmieniać media na służebne społeczeństwu„. Służebne, to znaczy takie, która zgadzają się z linią PZPR, która nazywa się dzisiaj PiS.

Inny jeszcze z tego wysnuwa się wniosek, iż różnica w PRL między „Solidarnością” a „Solidarnością Walczącą” była taka jak między demokracją a demokracją ludową. Jak to nagle rozjaśniają się zakłamania nie tylko w rodzinie Morawieckich… Tata mówi otwarcie to, do czego syn doprowadzi. Kornel próbuje przygotować opinię publiczną do skutków działalności syna.

Jarosław Kaczyński nie czeka na wygranie wyborów, aby media „zmienić na służebne społeczeństwu”. Już dzisiaj chce zmienić „Gazetę Wyborczą” do służenia. Gdańska kancelaria adwokacka, która jest na liście płac PiS, pozywa z pełnomocnictwa prezesa PiS Kaczyńskiego w sprawie materiałów, które ukazały się (lub ukażą się w przyszłości) na łamach „Gazety Wyborczej” oraz portalu wyborcza.pl, a dotyczą powiązań szefów służb Macieja Wąsika i Mariusza Kamińskiego z Jakubem R., wysokim rangą urzędnikiem warszawskiego ratusza, odpowiadającego za reprywatyzację nieruchomości.

Tak mają służyć media społeczeństwu wg PiS, wg ojca Morawieckiego, jak w Rosji. U naszych sąsiadów najpierw Borisowowi Bierezowskiemu odebrano media, a gdy ten uciekł przed Gułagiem, w Londynie go sprzątnięto.

Patrząc na Morawieckich, bliżej im do Targowicy niż do przestrzegania demokracji zapisanej w Konstytucji.

Mamy nieszczęście być świadkami 3 lat prezydentury Dudy.

Andrzej Duda jeszcze na dobre się nie wybudził, gdy szef jego Kancelarii Krzysztof Szczerski w radiowej Trójce ogłosił, iż „prezydent jest jedynym politykiem dzisiaj w Polsce, który działa ponad tym ostrym sporem politycznym”. Jako że to było przed trzynastą, można zapytać, czym Szczerski wzmocnił poranną kawę?

Nie był to także słynny magazyn „60 minut na godzinę”, w którym Jacek Fedorowicz kreował niemniej słynnego kolegę Kierownika, bo audycja satyryczna została zdjęta z anteny 30 lat temu. W każdym razie mamy obecnie nawet coś więcej, bo pisowski magazyn satyryczny „24 godziny na dobę”, kolegę Kierownika odtwarza Jarosław Kaczyński, niestety przestaliśmy się śmiać z jego dowcipów.

Mamy nieszczęście być świadkami 3 lat prezydentury Dudy, o której możemy się spierać, ile razy Konstytucja została złamana, naciągana, sponiewierana. Na pewno – kilkanaście razy Duda złamał przysięgę składaną na Konstytucję. A ktoś taki nazywa się krzywoprzysięzcą.

Przez 3-lecie sprawowania funkcji Duda w pocie czoła pracował na to miano. Pokojowo protestujący dla przypomnienia o powinnościach nie nakładają mu najmodniejszego tego lata stroju – koszulki z napisem Konstytucja – tylko dlatego, że nie jest pomnikiem i raczej mu taka pamięć nie grozi, bo tej pilnie strzeże dla swego brata Kierownik Kaczyński.

Ostatecznie Dudzie można byłoby nałożyć koszulkę bez żadnych ceregieli, ale chowa się za kordonem policjantów, gdzie nawet prezentuje swoje mierne zdolności aktorskie. Właśnie Duda zapłakał, gdy oddawał hołd I Kompanii Kadrowej na inauguracji marszu szlakiem kompanii. Marsz kadry strzelców Józefa Piłsudskiego rozpoczęty został 6 sierpnia 1914 roku z krakowskich Oleandrów na ziemię zaboru rosyjskiego, w ten sposób powołując do życia Legiony Polskie.

Duda po 104 latach zacytował słowa Piłsudskiego skierowane do kampanii strzelców, puścił łezkę i orzekł, iż wzruszył się. Gdyby chcieć porównać odwagę Dudy do kogoś z tamtych czasów, to tylko do tych mieszkańców ówczesnych Kielc, którzy chowali się za zamkniętymi okiennicami, gdy pukali do nich strzelcy Piłsudskiego.

Krzywoprzysięstwo Duda idzie w parze z jego brakiem odwagi, czyli tchórzostwem. Żaden z oficerów ani żołnierzy nie pozwoliłby sobie, aby jakiś Duda podawał mu wycior do czyszczenia luf karabinów Mannlicher, które były na wyposażeniu I Brygady Piłsudskiego. Wówczas tchórzy takim wyciorem okładało się po czterech literach i wypędzało z koszar. Wtedy odwagą było walczyć o niepodległość ojczyzny, dzisiaj odwagą cywilną jest stać na straży Konstytucji, a tej brakuje Dudzie, czym przysparza wstydu funkcji, jaką sprawuje.

Odwagę porównywalną z bohaterami kadry Piłsudskiego ma Łukasz Olejnik, działacz KOD, który jako pierwszy w kraju na pomnik Lecha Kaczyńskiego w Szczecinie nałożył koszulkę z napisem: „Konstytucja, Jędrek!”. Od siebie spointuję: Duda, nie zajmuj się Piłsudskim, boś nie godzien być jego wyciorem.

Julia Przyłębska napuszcza Ziobrę, tj. prokuraturą „Gazetę Wyborczą”, bo ujawniona została agenturalność jej i Mariusza Muszyńskiego.

Gdyby tekst był nieprawdziwy, poszłaby ta kobieta do sądu. Tak twierdzi słusznie dobry prawnik Roman Giertych.

Metoda Przyłębskiej jest metodą Macierewicza, jaką ten zastosował wobec Tomasza Piątka. Zastraszyć prokuraturą, ciągać, nie dać spokoju.

Dziennikarz „Rzeczpospolitej” łudzi się, że Muszyński puści farbę, bo będzie składał zeznania pod przysięgą.

Otóż agent jest przeszkolony do tego, aby składać zeznania pod przysięgą, a w prokuraturze obowiązuje przepis o karalności mówienia nieprawdy, to prawie to samo, co pod przysięgą.

Wiceszef „Wyborczej” Jarosław Kurski pisze o obowiązujących w PiS standardach.

Tak! Przyłębska mogła skierować sprawę do samej siebie, do Trybunału Konstytucyjnego.

Ziobro pokieruje zastraszaniem, bo o to chodzi. Zastraszyć, poszczuć, naszczekać. Standard PiS.

Trochę spoza tematu. Platforma Obywatelska przedstawiła ciekawy program na kampanię samorządową, a media niemal milczą. Czyżby ciekawsze było okładanie się cepami po łbach?

Orzeł

Nareszcie coś radosnego, uśmiechniętego, aprobującego – „Orzeł może”. W Dniu Flagi, czy jak ten dzień 2 maja  nosi nazwę. Wypełniacz między 1. a 3. maja.

Inicjatywę na ten dzień wymyślili w redakcji „Gazety Wyborczej”, a Jarosław Kurski, wicenaczelny gazety tak promuje (bardzo słusznie): „Zamierzamy rozprawić się ze stereotypem Polaka, nadętego pesymisty, smutasa, który wszystko ma wszystkim za złe”.

Ma to być otwarty i optymistyczny patriotyzm. Prawdziwych orłów, a nie zmokniętych kaczek na krzywych nóżkach. Patriotyzm Polaka, a nie Kurdupla.

Razem z Adamem Michnikiem, Bronisławem Komorowski można się na spacerze „Orzeł może” zrelaksować, odkleić gębę Polaka-ponuraka. Ambasadorami akcji zostały znane osoby świata filmu, teatru i muzyki, w tym m.in. Wojciech Pszoniak, Marek Kondrat, Jacek Poniedziałek, Jan Englert, Wojciech Mann, Artur Barciś, Zbigniew Hołdys, Maria Peszek, Krystyna Janda oraz Artur Andrus.

Nie będę komentował wypowiedzi kaczek na krzywych nóżkach, bo brzydzę się nawet wymieniać ich nazwiska. Oczywiście im się nie podoba, takie to są nasze kaczki sowieckie.