Posts Tagged ‘John McCain’

2 felietony Waldemara Mystkowskiego.

Jak by nie patrzył na Jarosława Gowina, wygląda na dorosłego. Ale on publicznie plecie – czy tylko dlatego, że w prawicowym „Do Rzeczy” można dla ciemnego luda powiedzieć cokolwiek niedorzecznego? – „Jeżeli Trybunał dopuści się precedensu i usankcjonuje zawieszenie prawa przez Sąd Najwyższy, to nasz rząd zapewne nie będzie miał innego wyjścia, jak doprowadzić do drugiego precedensu, czyli zignorować orzeczenie Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej (TSUE)”.

Zatem nie ma potrzeba stawiać logicznego następstwa powyższego wywodu Gowina, iż jeżeli orzeczenie TSUE będzie po myśli rządu PiS, „nasz rząd” zastosuje się do wyroku.

Gowin nie tylko podał definicję rozumienia prawa przez PiS, nie tylko do czego partii Kaczyńskiego służy Konstytucja RP, ale też czego wymaga od instytucji europejskich, które stoją na straży demokracji, praworządności i wspólnych wartości dla świata Zachodu.

Wg Gowina Trybunał Sprawiedliwości winien stanąć przeciw demokracji, przeciw praworządności i przeciw standardom zachodnim. O! – wówczas rząd PiS będzie zadowolony i „nie zignoruje wyroku”.

Wszyscy politycy opozycji i przytomni obserwatorzy zauważyli konsekwencje stanowiska, na jakim stanął rząd PiS – a konsekwencją taką jest Polexit. Bo tylko tym może się skończyć takie rozumienie Unii Europejskiej, zresztą Gowin – który może nie wie, co mówi – ale zdaje się, że jest w stanie przewidzieć konsekwencje, jakie grożą, gdy „nasz rząd” zignoruje wyrok TSUE.

Wicepremier Gowin rzekł to dla tygodnika, a wicemarszałek Sejmu Ryszard Terlecki rzecze, iż „Gowin przedstawił własną opinię”. Aby było jeszcze śmieszniej Terlecki ględzi, że „Instytucje unijne myślą o tym, żeby wycofać się ze sporu z Polską, bo nie służy on ani Unii, ani instytucjom”.

Jak z tymi ludźmi prowadzić debatę? Z czego TSUE ma się wycofać, panie Terlecki?  Z demokracji, praworządności, czy ze standardów zachodnich? Ba, to nie Unia weszła w spór, w demolkę Polski.

Terlecki nie wie, co mówi. Plecie. A Gowin? W Faktach RMF FM uściślił swoje stanowisko, dopowiedział: „Gdyby Polska miała położenie takie jak Wielka Brytania, pewnie też bym głosował za wyjściem Polski z UE”.

A jednak Gowin jest za Polexitem z drobną uwagą, iż Polska nie ma właściwego położenia geograficznego. Można zatem zadać pytanie: czy Gowin czuje się Brytyjczykiem? A jeżeli tak, dlaczego nie wyjechał na Wyspy na zlewozmywak, gdzie uczciwie zarobiłby na życie i starczyłoby mu do pierwszego, jak wszystkim Brytyjczykom.

Pytanie w tytule jest retoryczne, Gowin wie, co mówi. Jest za Polexitem, tak jak rząd Morawieckiego jest za Polexitem, którego członkiem jest Gowin, jak za Polexitem jest chory prezes PiS. Przestali już z tym się kryć, tylko nie wiedzą, jak to powiedzieć. Najlepiej, gdyby Warszawa znajdowała się w Londynie, a Kraków w Edyburgu. Tak wykręcają kota ogonem, bo taka jest polityka tego rządu, Polska dla takich – jednak niedojrzałych ludzi – jak Gowin znajduje się w kuwecie, gdzie można powiedzieć, co się chce, gdzie można robić pod siebie.

Pisarze, w ogóle artyści, mogą liczyć, że po śmierci zostaną docenieni. Acz ich samych martwych średnio ta perspektywa grzeje. Politycy po śmierci są raczej rozliczani, a tylko bardzo niewielu może liczyć na pomniki, niektórzy pod szczególnym warunkiem, iż brat dyktatorek za pomocą swoich akolitów wtryni pomniki swego brata bliźniaka, które i tak kiedyś zostaną zburzone.

Zmarły amerykański senator John McCain prezydentem nie został, tak jak zdarza się – całkiem często – iż genialny pisarz nie dostanie Nobla. O mało którym polityku można powiedzieć w jednym ciągu: bohater wojenny i mąż stanu, a na dokładkę przyjaciel Polski i nasz orędownik w NATO, ale nie bezkrytyczny. I o tym krytycyzmie zmarłego senatora do obecnie rządzących w Polsce chcę kilka słów napisać.

Premier Mateusz Morawiecki w zdystansowanym wpisie na Twitterze pożegnał się z McCainem: „Z żalem przyjmuję wiadomość o śmierci Johna McCaina. Odszedł prawdziwy amerykański patriota i sprawdzony przyjaciel Polski. Niestrudzony strażnik wolności i demokracji, człowiek zasad w polityce. RIP”.

I to różni Morawieckiego od McCaina, iż Amerykanin był strażnikiem wolności i demokracji, a Morawiecki w imieniu swego prezesa demokrację w kraju demoluje i to w sposób iście brunatny, stawiając naród ponad prawem. Morawiecki to kolejne nieszczęście naszego życia publicznego, z którym musimy się zmagać.

McCain nie zajął głosu ws. Polski w czasie, gdy premierem został Morawiecki, ale wcześniej był aktywny i medialnie słyszalny. Pisał w lutym 2016 roku do Beaty Szydło wraz z innymi dwoma senatorami amerykańskimi w sprawie niedemokratyczych zmian, zagrażają one „niezależności sądu konstytucyjnego i niezależności mediów w Polsce oraz podważają rolę Polski jako demokratycznego modelu dla innych krajów regionu”.

Rząd Polski został wezwany do „respektowania podstawowych zasad Organizacji Bezpieczeństwa i Współpracy w Europie oraz Unii Europejskiej, w tym szacunku dla demokracji, praw człowieka i rządów prawa, które uczyniły Polskę silnym członkiem demokratycznej wspólnoty i mocnym sojusznikiem USA w samym sercu Europy Środkowej”.

Szydło wówczas odpowiedział w stylu typowo pisowskim, iż Amerykanie nie znają naszej rzeczywistości i nie wiedzą, co piszą.

McCain nie zraził się tym, że pisowska premier jest impregnowana na rozum, w czerwcu 2016 napisał list już tylko w swoim imieniu do jednego z mediów w Polsce, do TVN24 Bis: „Mam nadzieję, że polski rząd powróci do wartości leżących u podstaw naszego sojuszu. Kary przeciwko Polsce nie są ani w interesie jej, ani Europy, ani Stanów Zjednoczonych”.

Senator był zaniepokojony rozpoczęciem unijnej procedury przeciwko Polsce oraz nieuszanowaniem rządu PiS dla opinii Komisji Weneckiej. „Będę kontynuował walkę o ochronę wartości demokratycznych w Polsce i na całym świecie”

Dlatego Morawiecki tak oschle napisał o zmarłym senatorze USA, bo McCain jako wpływowa postać był niewygodny do niedemokratycznych i reżimowych dążeń PiS. W polityce – jak w każdej dziedzinie – daje się odczuć poczucie straty przyjaciela, ale też łatwo można odczytać, kto zaciera ręce z radości, bo ubył mu krytyk.

A Morawiecki – jak trafnie diagnozuje w nowym „Newsweeku” psychiatra i psychoterapeuta prof. Bogdan de Barbaro – jest tym, który „stwarza zagrożenie dla zdrowia psychicznego społeczeństwa”. Pod władzą PiS Polacy mają problemy z głową.