Posts Tagged ‘Tomasz Lis’

Mniej ideologii i propagandy, a pieniądze na służbę zdrowia, na lekarzy rezydentów, znajdą się. Oczywiście, nie jest to takie proste, ale rozwiązanie należy szukać w tych kierunkach.

Zaprzestać opłacania niebieskich migdałów przez państwo.

Zamiast na fake-telewizję Kurskiego pieniądze przeznaczyć na lekarzy.

Ale… Nasze pisanie, mówienie nie jest w stanie wskazać tej władzy kierunków rozwiązań. Dla PiS zwycięstwem jest 1:27, zwycięstwem jest zdemolowanie demokracji i wprowadzania autokracji, zwycięstwem jest ośmieszanie Polski, zwycięstwem jest geniusz na taborecie na Krakowskim Przedmieściu, który pluje i szczuje „kanaliami i mordami zdardzieckimi”.

I ten smaczek.

W Polsce w tej chwili nie mamy władzy, tylko Koryto+.

Pytanie w tytule ma podstawy.

O eurooszustach z PiS w najnowwszym „Newsweeku”.

Zachęca Tomasz Lis do czytania.

Piszą Wojciech Cieśla i Michał Krzymowski

„To była najważniejsza chwila w karierze Beaty Szydło i najdroższa impreza w historii PiS. Zanim przyszła premier wkroczy na scenę, do pustych krzeseł przemawia kilku europosłów. Nieważne, że nikt ich nie słucha. Ważne, że PiS ma podkładkę, by za konwencję zapłacić pieniędzmi europarlamentu.

Hala Torwaru w Warszawie, 20 czerwca 2015 r., kilka tygodni po wyborczym zwycięstwie Andrzeja Dudy. Szczera twarz Stanisława Ożoga, podkarpackiego europosła PiS, wypełnia górną część telebimu. Pod nią mieni się plansza z małym, ledwo czytelnym logo: biały lew na niebieskim tle, obok napis „Grupa Europejskich Konserwatystów i Reformatorów” (z anglojęzycznym skrótem ECR). Gdy poseł Ożóg podsumowuje swój dorobek w komisji monetarnej europarlamentu, boczna trybuna Torwaru świeci pustkami. W pozostałych sektorach – atmosfera luźnego pikniku. Ci, którzy już weszli, są zajęci robieniem selfie i rozmowami. Na europosłów mało kto patrzy. Hala za półtorej godziny wypełni się do ostatniego miejsca i załopocze flagami. Z telebimu zniknie logo z lwem, a na scenie pojawi się Jarosław Kaczyński, by ogłosić, że kandydatem PiS na premiera będzie Beata Szydło.

Ustaliliśmy, że gdyby nie poseł Ożóg i jego koledzy z europarlamentu, impreza na część Beaty Szydło nie miałaby tak spektakularnej oprawy: wystąpienia europosłów to gra pozorów, podkładka dzięki której politycy PiS mogą sięgnąć do unijnej kasy. Mówi nasz informator z PiS: – ECR, czyli frakcja konserwatywna, w której są nasi posłowie, ma w budżecie setki tysięcy euro na spotkania i konferencje. Wystarczy ściągnąć deputowanych i można urządzić imprezę za unijne pieniądze.

Mechanizm, który PiS wykorzystał do sfinansowania konwencji na Torwarze pociąga za sobą dwa pytania. Po pierwsze – czy płacąc za imprezę 20 czerwca 2015 r. europarlament wsparł akcję promocyjną PiS? Unijne przepisy kategorycznie zabraniają wykorzystywania środków pochodzących z europarlamentu do finansowania krajowych partii. Grożą za to konsekwencje karne i zwrot środków. Po drugie – czy europarlament nie padł ofiarą wyłudzenia? Prezentacja deputowanych, za którą zapłaciła Bruksela, trwała tylko kilkadziesiąt minut. Kolejne dwie godziny zajęła wyborcza masówka PiS-u, która z pracą deputowanych nie ma nic wspólnego.

Audytorzy europarlamentu, którzy rutynowo zajmują się prześwietlaniem wydatków frakcji, drobiazgowo sprawdzają zaproszenia dla uczestników, zdjęcia z imprez, relacje, które ukazały się na stronach internetowych organizatorów. W przypadku imprezy z Torwaru sprawa wydaje się jednoznaczna. W sieci do dziś można znaleźć zaproszenia na „konwencję Prawa i Sprawiedliwości”, zamieszczane przez partyjnych działaczy. W żadnym nie ma mowy o prezentacji europosłów, czy imprezie ECR. W dniu imprezy na Torwarze na drzwiach wejściowych do hali wisiały też plakaty: „Witajcie. Konwencja Prawa i Sprawiedliwości”.

Strona internetowa PiS przezornie zachęcała do śledzenia transmisji z konwencji od godziny 12.00, o której właśnie miała się skończyć prezentacja deputowanych. Tyle, że rozdzielenie wydarzeń było fikcją: obie imprezy odbyły się w tej samej hali, na tle tej samej scenografii, przy tym samym nagłośnieniu i oświetleniu. Czy w takim razie sprzęt opłacony przez europarlament, został za darmo użyczono na konwencję PiS? Jeśli tak, to sprawą powinna się zająć OLAF, unijna służba walcząca z defraudacjami.”

PiS to partia, która winna zwać się Koryto+.

Nikt jeszcze tak Polaków nie zrobił w bambuko, jak Kaczyński i jego ferajna.

W najnowszym „Newsweeku” wyprzedzajaco piszą zanim PIS weźmie wolne media za mordę.

M. in. wypowiada się Andrzej Morozowski.

Dziennikarz TVN24 twierdzi, że media liberalne są w obronie wolności słowa wyprowadzić na ulice milion osób.

Morozowski:

Gdyby moi szefowie postanowili, że robimy akcję w obronie wolnych mediów w TVN24, to myślę, że jakiś milion ludzi na ulicach by nas bronił”.

Czy ty też jesteś za wolnym słowem? Czy godzisz się na zniewolony umysł?

Opozycjo parlamentarna – wyprzedzaj! Dzisiaj siłą jest inicjatywa, którą należy docierać do ludzi, bo z Polaków zostanie ciemna masa, ciemny lud.

Dla rządzącej partii kłamstwo to codzienność. PiS nie przeżyłoby do następnego dnia, gdyby nie oszwabili.

Beata Szydło nieprzypadkowo wysłała syna do seminarium duchownego, aby podciągnął się w kłamstwach.

Waldemar Kuczyński w kilku tweetach opisał całą filozofię rządzenia PiS.

Łajdactwo PiS jest trudne do opisania. Nikt wcześniej po 1989 roku tyle złego nie czynił dla ojczyzny.

Jak im zbyt długo pozwolimy rządzić, musimy liczyć się z najgorszym. Wyjście z Unii Europejskiej może być nie najgorszym zdarzeniem, bo ferajna Kaczynskiego i Macierewicza może wplatać nas w jakąs wojne.

Niedlugo wspomniani zejdą z tego świata, więc mogą nas zostawić z wojną na karku. Co im zależy.

Agnieszka Gozdyra w Polsacie w programie „Tak czy nie” zadaje pytanie: Czy Polska straci na konflikcie z Unia Europejską?

Odpowiada jej Kleofas Wieniawa: „Pytanie winno brzmieć: czy Unia straci? Polska zawsze traciła na zewnętrznych konfliktach. Zawsze. A przy miernych politykach PiS – na pewno.”

Waldemar Mystkowski o tej samej kwestii pisze, iż „władze PiS na gzymsie straszą, że skoczą”. Szantażują.

Waszczykowski jako dyplomata jest neptkiem, jest ustami prezesa Jarosława Kaczyńskiego. W zastepstwie prezesa szef dyplomacji staje na gzymsie wieżowca unijnego i mówi, że nie chce „dialogować”. Musicie się zgodzić na niepraworządność w Polsce, bo jak nie – to skoczę.

„Opcja nuklearna” to będzie powiedzenie władz unijnych: „a skaczcie”, strażacy nie przyjadą z dmuchanym zabezpieczeniem na dole, a jedyną liną tego bungee jest elektorat PiS. Ta dramatyczna scenka charakteryzuje sytuację, do jakiej PiS doprowadził Polskę w Unii Europejskiej.

Czy Kaczyński pozwoli władzom PiS cofnąć się z gzymsu i powrócić do obowiazujących na Zachodzie standardów demokratycznych? A może o to chodzi Kaczyńskiemu, aby roztrzaskać Polskę w drobiazgi?

Jeszcze raz Mystkowski.

Ten 3. sezon może być rozstrzygający dla całego serialu PiS. Producenci – czyli elektorat – może nie zechcieć finansować tej produkcji, Unia Europejska ma już dość – ostro wypowiedzieli się Emmanuel Macron i Angela Merkel – więc przezornie w odwrotnym kierunku na Białoruś z poselską delegacją PiS udał się wicemarszałek Sejmu Ryszard Terlecki (wcześniej przyjacielską kwerendę odbył marszałek Senatu Stanisław Karczewski, który wsławił się określeniem miejscowego satrapy Łukaszenki – „ciepły człowiek”). Czy Polacy zgodzą się na odwrócenie zadkiem do UE? Właśnie w tym sezonie będziemy o tym decydować.

A w kwestii polityków PiS, szczególnie Ryszarda Czarneckiego, Tomasz Lis określa: dno i muł.

Czarnecki – dno i muł.

Ksiądz nacjonalistów Jacek Międlar tak przedstawił na Twitterze komisarz unijną i była wicepremier Elżbietę Bieńkowską. Ogoloną na łyso.

jacek międlar

Czysty faszyzm.

Wszak za taką groźbę powinien siedzieć. Kraty, cela, siennik. Tomasz Lis wdał się z faszystą w wymianę zdań.

tomasz lis

Takiego faszystę powinno się wygnać do Watykanu. Niech papież Franciszek go sadza, a może Inkwizycja powinna go trochę po chrześcijańsku połamać na kole?

lisJedyne

Obawiam się, że Tomasz Lis może mieć rację z Polxitem, z wyjściem Polski z Unii Eurpejskiej z powodu autorytarnych, autokratycznych zapędów Jarosława Kaczyńskiego.

Ten człowiek pełen kompleksów dostał niezasłużoną władzę i przeprowadza eksperyment na Polakach.

Niewiele potrafi, ale w psuciu i niszczeniu jest geniuszem. Destruktor, którym zawsze jest autokrata.

Autokrata, który tylko to auto prowadzić potrafi – autorytaryzmu. Pojazd ma napędy przednie i tylne (Duda i Szydło), tylko patrzeć, jak będziemy dachować. Duda zaliczył już dosłowny wypadek limuzyną BMW.

Polxit to ogólnopolska katastrofa smoleńska, do której może dojść prędzej niż później.

A może autokratyzm Kaczyńskiego nie skończy się autem pędzącym ku katostrofie, ale kratami dla Kaczyńskiego. Taka nasza przeklęta semantyka. Oby przeklęta była dla prezesa PiS.