PiS (26.09.2015)

 

A jednak! Papież Franciszek przyjmie na audiencji prezydenta Dudę. „Zabiegała o to strona polska”

AB, 26.09.2015
9 listopada papież Franciszek przyjmie na audiencji polskiego prezydenta – ogłosił ambasador RP przy Stolicy Apostolskiej. Wiadomość o zaproszeniu dla Andrzeja Dudy przekazał wczoraj prezydencki minister, jednak informacja ta zdziwiła nawet rzecznika Watykanu.
Zaprzysiężenie prezydenta Andrzeja Dudy. Msza w Archikatedrze św. Jana Chrzciciela

Zaprzysiężenie prezydenta Andrzeja Dudy. Msza w Archikatedrze św. Jana Chrzciciela (Fot. ADAM STĘPIEŃ/ Agencja Gazeta)

 

Przygotowania do audiencji, o którą zabiegała strona polska, trwały kilka tygodni; wynikało to przede wszystkim z napiętego programu zajęć papieża – przekazał ambasador RP przy Stolicy Apostolskiej Piotr Nowina-Konopka. Teraz wiadomo już, że spotkanie Franciszka z Andrzejem Dudą będzie miało miejsce 9 listopada.

Zapowiedź wizyty Dudy w Watykanie wywołała zamieszanie. Dlaczego? Wczoraj na konferencji prasowej dotyczącej podróży prezydenta do Nowego Jorku minister Krzysztof Szczerski został zapytany o to, dlaczego Duda nie spotka się w USA z papieżem Franciszkiem.

– Pan prezydent Andrzej Duda otrzymał zaproszenie od Ojca Świętego do złożenia wizyty w Watykanie i w związku z powyższym, ponieważ planujemy audiencję pana prezydenta w Watykanie, to powoduje, że kalendarz prezydenta dotyczący Nowego Jorku jest ułożony tak a nie inaczej – tłumaczył Szczerski. Jak się okazało, o zaproszeniu dla prezydenta nie wiedział jednak nawet… sam rzecznik Watykanu.

Rzecznik Watykanu: Nie sądzę, żeby było indywidualne zaproszenie

W rozmowie z dziennikarzami Polskiego Radia ksiądz Federico Lombardi tłumaczył rano, że papież zazwyczaj nie zaprasza głów państw ani polityków; zgodnie z przyjętym zwyczajem to oni sami proszą o spotkanie.

– Oczywiście, papież podkreśla, że wszyscy są mile widziani i być może dlatego ktoś może czuć się zaproszony. Nie sądzę jednak, żeby było jakieś indywidualne zaproszenie od papieża do złożenia wizyty – podkreślił. Teraz wiadomo już, że miał rację: o spotkanie zabiegała strona polska.

 

aJednakPapież

gazeta.pl

Hofman o Dudzie: Na razie nie widać, by zaproponował coś ludziom, otworzył się na nich

Zdaniem Adama Hofmana największym zagrożeniem dla Andrzeja Dudy jest jednowymiarowa prezydentura.
Zdaniem Adama Hofmana największym zagrożeniem dla Andrzeja Dudy jest jednowymiarowa prezydentura. Fot. Dominik Gajda / Agencja Gazeta

Adam Hofman z aktywnego uczestnika polityki staje się jej komentatorem. Były rzecznik PiS mówi w „Rzeczpospolitej” o zagrożeniach, jakie stoją przed prezydentem. – Brak mi u Andrzeja Dudy języka korzyści – co ludzie mają z pomysłów prezydenta, co im to da? – mówi.

Andrzej Duda jeszcze działa na sympatii społecznej, którą zdobył podczas swojej kampanii, ale wkrótce Polacy zaczną mówić „sprawdzam”. Zdaniem Adama Hofmana, byłego rzecznika PiS, największym zagrożeniem dla Andrzeja Dudy jest jednowymiarowa prezydentura.

ADAM HOFMAN

były rzecznik PiS

Widać, że świetnie porusza się w bliskim mi obszarze symboliki, wartości – dzięki temu wygrał, ale musi mieć też ofertę dla ludzi, dla których ten świat jest obcy. Nie widać, by na razie prezydent miał im coś do zaproponowania, by się na nich otworzył. Czytaj więcej

Źródło: „Rzeczpospolita”

Zdaniem posła prezydent powinien także dostosować język tak, by dotrzeć do ludzi, którzy na niego nie głosowali, bo nie trafia do nich odwoływanie się do idei. Hofman mówi też o stosunkach w przyszłym układzie władzy, jeśli PiS wygra wybory. Zdaniem polityka łatwiej byłoby rządzić, gdyby były tylko dwa ośrodki władzy: prezydent Andrzej Duda i premier Jarosław Kaczyński. Dodaje jednak, że nie spodziewa się konfliktów między Dudą, Kaczyńskim i Szydło.

Zagrożeniem może być klub parlamentarny i nielojalność jednego z koalicjantów PiS. Ale nie Zbigniewa Ziobry, który już raz sparzył się na próbie budowania czegoś własnego, tylko Jarosława Gowina, który już raz rzucił wyzwanie silnemu konkurentowi, czyli Donaldowi Tuskowi. Z kolei wewnątrz partii pierwszą postacią po prezesie jest Joachim Brudziński, który jest lojalny u nikt nie podejrzewa go o próbę przewrotu. Jednak zdaniem Hofmana nawet gdyby spróbowano obalić prezesa, wyborcy nie zostaliby przy szyldzie, tylko poszli za nim.

Źródło: „Rzeczpospolita”

adamHpfmanZagrożeniem

naTemat.pl

Pomysły PiS na gospodarkę: Pieniądze w rozwoju i przekrętach

Piotr Skwirowski, 25.09.2015

Od lewej Beata Szydło, Jarosław Kaczyński, Piotr Gliński podczas spotkania na forum w Krynicy

Od lewej Beata Szydło, Jarosław Kaczyński, Piotr Gliński podczas spotkania na forum w Krynicy (MAREK PODMOKŁY)

Opodatkowanie wielkich sklepów i banków, uszczelnienie systemu podatkowego i wsparcie mniejszych przedsiębiorców obiecali w piątek eksperci gospodarczy PiS. Mówili też o pomyśle opodatkowania kredytów i pożyczek. W trosce o kredytobiorców.

Eksperci PiS spotkali się z grupą 20, może 30 przedsiębiorców w centrum prasowym przy ulicy Foksal w Warszawie. – Gdzie w podatkach znaleźć dodatkowe pieniądze dla budżetu? – pytali przedsiębiorcy. – Pytanie jest podchwytliwe. Nie będę mówił o modelowych rozwiązaniach, które są bardzo różne – stwierdził prof. Piotr Gliński i skrytykował pomysły podatkowe PO. – Rozłożenie stawek od 10 do 40 proc. jest dobre. Ale potrzebne są też pieniądze na służbę zdrowia i emerytury – stwierdził prof. Jerzy Żyżyński.

Dalej mówili już o źródłach dodatkowych pieniędzy. Zdaniem prof. Glińskiego państwo musi szukać pieniędzy przede wszystkim w rozwoju. – Rozwój w oparciu o niższe płace jest zabójczy i chyba już się w Polsce skończył. Nie ruszymy gospodarki inaczej niż w oparciu o popyt. Nasze pomysły społeczne, jak wyższa kwota wolna od podatku, są korzystne także z tego powodu. Da to ludziom więcej pieniędzy. Pobudzi więc popyt – przekonywał profesor. Mówił o ulgach inwestycyjnych, o wsparciu państwa poprzez Polskie Inwestycje Rozwojowe. Zapowiedział też uszczelnienie systemu podatkowego. – Tu jest tragedia. Jeśli ktoś podnosi akcyzę i wpływy z niej spadają, to trzeba szare komórki uszczelnić. Polski aparat skarbowy nie jest przystosowany do kontrolowania nowoczesnej gospodarki – mówił prof. Gliński. Zapewnił, że PiS nie chce wysyłać żadnych komand na podatników. – Trzeba się skoncentrować na największych przekrętach. Potrzebne są klauzule, które uniemożliwią przerzucanie dochodów za granicę. Dobrze by było, żeby dojść do porozumienia w sprawie łapania karuzel podatkowych. Nadzieją jest podzielona płatność w VAT. Włosi stosują to w niektórych branżach od 1 stycznia. Ale Komisja Europejska patrzy na to nie wiadomo dlaczego niechętnie – tłumaczył. Dodał, że spadły też dochody z innych podatków. Tu też potrzebne jest uszczelnienie.

„Obniżenie VAT dałoby wyższe wpływy”

– Pomimo wzrostu stawek tego podatku rośnie rozmiar luki w VAT. Rośnie przestępczość wyłudzenia podatku. Polski fiskus jest bezbronny. Cały swój impet koncentruje na przysłowiowym warzywniaku. Idzie po linii najmniejszego oporu, tu pieniądze są łatwiejsze – mówił prof. Jerzy Żyżyński. Jego zdaniem podwyżka stawek VAT była wręcz zwiększeniem premii za oszustwo. Wyższa stawka to wyższy wzrost podatku. – Mamy tu olbrzymi problem. Straty w VAT przekroczyły 50 mld zł. Trzeba coś z tym zrobić. Obniżenie VAT i jego uszczelnienie dałoby wyższe wpływy. Wyższy podatek sprawia też, że ludzie mają mniej pieniędzy na wydatki, mogą kupić mniej – przekonywał prof. Gliński.

Będzie podatek od sieci handlowych…

PiS obiecuje też cały pakiet zmian podatkowych korzystnych dla obywateli i firm. Mają się w nim znaleźć centralne instrukcje podatkowe dostępne dla wszystkich. Obiecuje też poprawę jakości procesu legislacyjnego. I wzmocnienie uprawnień Rzecznika Praw Obywatelskich. Ponadto zasadę, że nie przeprowadza się kontroli, gdy jej koszty przekraczają oczekiwane zyski. A do tego nowy kodeks podatkowy, który radykalnie uprości prawo podatkowe i będzie adaptacją rozwiązań niemieckich. Kodeks ma wspierać politykę prorodzinną, najgorzej sytuowanych obywateli oraz prowadzenie działalności gospodarczej.

Ale PiS ma też pomysł na nowe podatki. – Od kilku lat przedstawiamy propozycję wprowadzenia podatku bankowego. I od sklepów wielkopowierzchniowych. Logika nakładanego na nie podatku dochodowego CIT pokazuje tu swoje ograniczenia. Dużo tu firm z kapitałem zagranicznym, ten podatek jest więc nieefektywny, dziurawy. Trzeba to rozłożyć bardziej sprawiedliwie. Stąd te propozycje – mówił Paweł Szałamacha. Jego zdaniem problemem w dużych miastach jest wymieranie ich centrów. Życie handlowe ucieka na obrzeża, do centrów handlowych. – Mechanizmy podatkowe miałyby także to korygować. Nie tylko dostarczać dodatkowe dochody do budżetu. To mocny punkt naszego programu – stwierdził Szałamacha.

Na razie PiS mówi o podatku od sklepów o powierzchni od 250 m kw. Zdaniem ekspertów PiS to jeszcze nie jest przesądzone. Część z nich uważa, że to zbyt niska granica. I że podatek powinien być od 400 m. Od obrotu wielkie sklepy miałyby płacić 2 proc. podatku.

…i banków

– Podatek bankowy od transakcji finansowych od 1 stycznia wprowadzi 10 czy 11 krajów. Niektóre kraje już to stosują. To nic nowego. Wysokość podatku to 0,14 proc. od akcji i obligacji oraz 0,07 proc. od instrumentów pochodnych. Zysk z tego podatku to 2 mld zł. Nie chcemy zadusić systemu bankowego – opowiadał o tym pomyśle PiS Piotr Gliński.

Ale eksperci PiS mówili też o kolejnym podatku – od pożyczek i kredytów. – Niewielki podatek w wysokości 0,1-0,2 proc. nadawałby im legalność – przekonywał prof. Żyżyński. Tłumaczył, że pożyczek i kredytów bez podatku kredytobiorca nie musiałby spłacać. – Zlikwidowalibyśmy złodziejskie pożyczki. W zamian za niewielką opłatę ludzie byliby bezpieczniejsi – przekonywał profesor.

A co dla przedsiębiorców?

Małe i średnie firmy ma wspierać zasada, że w przetargach część oceny oferty będzie zależała od tego, czy dany produkt wytwarzany jest przez takie właśnie przedsiębiorstwa. – To byłaby dla nich preferencja w konkurencji z dużymi ponadnarodowymi firmami – mówił Paweł Szałamacha.

– Mamy wiele rozwiązań dla różnych przedsiębiorców. Mamy kartę drobnego przedsiębiorcy. I obniżkę CIT dla małych i średnich firm do 15 proc. I ulgi inwestycyjne. Będziemy chcieli to wdrażać, jeśli dostaniemy mandat od społeczeństwa – zapewniał prof. Gliński. – Najlepszym dowodem na to, że to jest wartościowe, jest to, że nasi przeciwnicy polityczni nawet z tym nie dyskutują – przekonywał.

Związki? Bardzo trudny temat

– A zmniejszenie bezrobocia? Jesteście zakładnikami związków zawodowych. Jak wyważycie w tym interes przedsiębiorców? – pytali ekspertów PiS biznesmeni. – To bardzo trudny temat – przyznał prof. Żyżyński. Tłumaczył, że przedsiębiorstwa muszą mieć możliwość rozwoju. Ale że są też dla swoich pracowników. I muszą dać im zarobić. I to trzeba wyważyć. Mówił, że PiS nie chce likwidować elastycznych form zatrudnienia, lecz mocno je ograniczyć. – Likwidacja takich umów nie jest naszym podstawowym celem. Na początek chcemy ucywilizować te kwestie. Na obrzeżach rynku pracy powinny być elastyczne formy zatrudnienia. Ale generalnie będziemy dążyli do ich likwidacji – doprecyzował prof. Gliński.

– Musi być też odbudowany dialog społeczny. On od kilku lat w ogóle nie istnieje – mówił Piotr Gliński. Zapewnił, że PiS nie będzie odbierał przywilejów związkowych. – Będziemy je racjonalizowali. Sytuacja, gdy w firmie jest 40 związków, jest zła – mówił Gliński.

– Sensowny rząd, którego serce bije w Polsce, może być partnerem dla polskiego biznesu, by małe i średnie firmy wzrastały do dużych – podsumowywał Paweł Szałamacha. Mówił też, że ma nadzieję, iż przedsiębiorcy mogą być partnerem w naprawie instytucji publicznych i administracyjnych. – Rola państwa polega na tym, żeby równoważyć różne strony życia w Polsce. Przedsiębiorców i pracowników. Państwo, jeśli ma dobrze funkcjonować, musi być dobrze sfinansowane – dodał do tego Jerzy Żyżyński. – Nasz program stawia na aktywność państwa. Odpowiedzialną i mądrą. Nasz program jest też wolnościowy. Chcielibyśmy jak najbardziej poszerzyć sferę wolności – obywatelskiej, społecznej, ale też wolność przedsiębiorców. Pomiędzy tym musi być dialog stwierdził Piotr Gliński. – Ale potrzebna jest też jednak likwidacja niejawnych grup interesów – zakończył.

Zobacz także

pomysłyPiS

wyborcza.biz

 

Poseł PiS podchodzi… i ukradkiem zabiera tablet. Jest problem: sprzęt nie był jego

AB, 25.09.2015
Sejmowe kamery uchwyciły moment, w którym Jerzy Szmit po posiedzeniu jednej z podkomisji zabiera tablet sekretarza i wynosi go z sali. W liście do marszałek Sejmu poseł PiS tłumaczy jednak, że sprzęt zabrał przez pomyłkę.
http://www.gazeta.tv/plej/19,114871,18914136,video.html?embed=0&autoplay=1

1 lipca, posiedzenie sejmowej podkomisji zajmującej się ustawą o rzeczniku finansowym. Olsztyński poseł PiS podchodzi do stolika sekretarza komisji. Szmit przez kilka sekund przegląda plik dokumentów; potem bierze do ręki iPada, by zaraz odłożyć go na miejsce.

Po chwili Szmit zabiera jednak dokumenty oraz leżący pod nimi tablet i wychodzi z sali.

„iPad trafił do mnie omyłkowo”

W liście do marszałek Sejmu Małgorzaty Kidawy-Błońskiej poseł przekonuje, że tablet zabrał przez pomyłkę. „Całkowicie bez złej woli, w czasie pobierania materiałów komisyjnych wziąłem leżący na stole typowy iPad. Już w trakcie posiedzenia komisji, po obejrzeniu przez pracowników filmu z monitoringu, okazało się, że wzmiankowany iPad trafił omyłkowo do mnie. Natychmiast w czasie tego posiedzenia zwróciłem go niezwłocznie pracownikowi kancelarii, przepraszając go za problem” – wyjaśnia w piśmie, do którego dotarł portal tvn24.pl

„Wobec rozpowszechnianych interpretacji incydentu (…) zwracam się o wyjaśnienie wszystkich okoliczności tego zdarzenia” – prosi poseł.

Poseł nie wystartuje w wyborach parlamentarnych

Jakie okoliczności miał na myśli Szmit? Tvn24.pl przywołuje słowa anonimowych posłów twierdzących, że parlamentarzysta na początku zaprzeczał, by był w posiadaniu tabletu. Jak dodają, całe zdarzenie nie było przypadkowe.

Incydent przełożył się jednak na realne konsekwencje dla posła – Szmit nie znalazł się na liście wyborczej w Olsztynie. – Licząc się z tym, że będę musiał na ten temat się wypowiadać, postanowiłem zrezygnować. Po to, żeby nie obciążać ani mojego ugrupowania Prawa i Sprawiedliwości, ani siebie osobiście jakimiś zarzutami, że oto chciałem to czy owo złego zrobić. Po prostu uznałem, że trudno, jeżeli nawet przez roztargnienie się pomyliłem, to jakieś muszę tego ponieść konsekwencje. I sam taką decyzję podjąłem – tłumaczył reporterowi stacji.

posełPiSPrzyłapany

gazeta.pl

PiS po doniesieniach „Faktu”: Tak, prezydent Duda spotkał się z prezesem z Kaczyńskim. To tylko dobrze dla demokracji

mo, 26.09.2015

Okładka

Okładka „Faktu”, Stanisław Karczewski (fot. PRZEMEK WIERZCHOWSKI)

– Tak jest w krajach demokratycznych że prezes partii, która wystawiła kandydata na urząd prezydenta, od czasu do czasu się z nim spotyka. To normalna praktyka i jeśli panowie się spotkali, to tylko dobrze dla naszej demokracji – tak dziś szef sztabu PiS Stanisław Karczewski skomentował na konferencji prasowej doniesienia „Faktu” o nocnym spotkaniu Andrzeja Dudy z prezesem PiS. I zaprzeczył, jakoby prezydent spotkał się z Kaczyńskim w jego domu.

O spotkaniu prezydenta Dudy z Jarosławem Kaczyńskim napisał dzisiejszy „Fakt”. Według tabloidu Andrzej Duda w czwartek po godz. 21, tuż po premierowym pokazie filmu „Pilecki” w Muzeum Powstania Warszawskiego, wybrał się z nietypową wizytą do prezesa PiS. Miał go odwiedzić w mieszkaniu Kaczyńskiego na Żoliborzu.

Prezydencki minister: „Oni się nie spotykają!”

Jak opisuje „Fakt”, kolumna prezydenckich samochodów, zamiast do Pałacu Prezydenckiego czy hotelu Belweder Klonowa, gdzie nadal mieszka prezydent, pojechała na Żoliborz. W okolicach placu Wilsona samochody kolumny miały wygasić koguty i dyskretnie podjechać pod mieszkanie Jarosława Kaczyńskiego.

Według dziennika te niecodzienne odwiedziny (zwykle to prezydent przyjmuje gości) trwały 2,5 godziny.

„Oni się nie spotykają!” – miał stanowczo zaprzeczyć w rozmowie z „Faktem” jeden z prezydenckich ministrów.

Jednak dzisiaj, już po publikacji tabloidu, Stanisław Karczewski (szef sztabu PiS i wicemarszałek Senatu) potwierdził, że doszło do spotkania prezydenta Andrzeja Dudy z prezesem PiS Jarosławem Kaczyńskim. Zaprzeczył jednak, jakoby odbyło się na Żoliborzu w mieszkaniu Kaczyńskiego.

– Panowie nie spotkali się w domu pana prezesa, tylko w Instytucie im. Lecha Kaczyńskiego, miejscu bardzo poważnym i zacnym. Byłem tam wielokrotnie i to bardzo poważne miejsce – zapewnił.

Wg KRS Instytut im. Lecha Kaczyńskiego mieści się na ul. Srebrnej 16, na Ochocie.

Politolog: „To pewnego rodzaju sensacja”

Spotkanie prezydenta Dudy i Jarosława Kaczyńskiego ostro skrytykowała dziś premier Ewa Kopacz.

– Mamy prezydenta „na pilota”, zdalnie sterowanego. Jeszcze nie tak dawno wszyscy łudzili się, że będziemy mieli prezydenta, który będzie reprezentował wszystkich Polaków. Niestety. Na początku kampanii mówiłam, że będziemy mieli rząd zdalnie sterowany. Teraz jeszcze się okazuje, że prezydenta też.

– To spotkanie to pewnego rodzaju sensacja – przyznał w TVN24 dr hab. Maciej Drzonek, politolog z Uniwersytetu Szczecińskiego. – Przeciwnicy PiS będą interpretowali ją jako wyraz niesamodzielności prezydenta Andrzeja Dudy, zaś zwolennicy będą twierdzić, że prezydent ma prawo zasięgać rady także osób, które mają zbieżne poglądy polityczne – ocenił.

Przyznał jednak, że odwiedziny to wizerunkowa wpadka, bo choć „tego typu spotkania mają miejsce na całym świecie”, to „są organizowane w taki sposób, by dziennikarze i opinia publiczna się o nich nie dowiedziały”.

Zobacz także

piSPodoniesieniach

wyborcza.pl


%d blogerów lubi to: