Ka (16.09.2015)

 

Prezydent Duda twittuje, że ambasada „to terytorium RP”. I kasuje wpis po wytknięciu błędu

mo, 17.09.2015
Prezydent Andrzej Duda w Londynie

Prezydent Andrzej Duda w Londynie (STEFAN WERMUTH / REUTERS / REUTERS)

„Teren ambasady RP to terytorium Rzeczypospolitej Polskiej, a nie „arena międzynarodowa” czy jakaś „zagranica” – napisał na Twitterze prezydent Andrzej Duda, komentując kierowane pod swoim adresem oskarżenia o psucie dobrego imienia Polski za granicą. Po tym, jak dziennikarka wytknęła mu pomyłkę, usunął wpis.
Artykuł otwarty w ramach bezpłatnego limitu prenumeraty cyfrowej
Prezydent skomentował w ten sposób zarzuty, jakoby swoim wystąpieniem w Londynie psuł wizerunek Polski za granicą.

– Ja nie mam dzisiaj odwagi powiedzieć: wracajcie do kraju. Czy jest więcej miejsc pracy, czy łatwiej prowadzić działalność gospodarczą, czy obciążenia są mniejsze? Ja tych zmian nie widzę. Polski rozwój jest głównie w statystykach – mówił w poniedziałek Andrzej Duda podczas spotkania z Polonią w polskiej ambasadzie.

Jego słowa wywołały falę krytyki ze strony polityków i dziennikarzy. „Jeszcze się nie zdarzyło, aby prezydent Polski mówił źle o swojej ojczyźnie za jej granicami. Czy o Polsce można mówić źle? Można, ale czy wypada, by źle mówił o niej prezydent?” – komentował w „Wyborczej” Paweł Wroński.

Wypowiedź tylko w obecności Polaków

Wczoraj prezydent odniósł się do tych zarzutów na swoim Twitterze. „Wszystkim komentującym moją wypowiedź pragnę przypomnieć, że miała ona miejsce w Ambasadzie RP, tylko w obecności Polaków i polskich mediów” – napisał.

wszystkimKomentujacym

Internauci jednak nie odpuszczali, dlatego prezydent dodał: „Warto przy tym dodać, że teren Ambasady RP to terytorium Rzeczypospolitej Polskiej, a nie «arena międzynarodowa » , czy jakaś «zagranica » ”.

„Konwencja chyba się nie przyjęła…”

I właśnie te słowa skrytykowała dziennikarka „Dziennika Gazety Prawnej” Eva Ivanova, która wytknęła prezydentowi nieznajomość prawa międzynarodowego. Według przywołanej przez nią konwencji, teren ambasad nie należy do terytorium państwa, które dana ambasada reprezentuje, lecz jest to terytorium państwa przyjmującego misję dyplomatyczną. Gospodarz ambasady posiada jednak specjalne przywileje, dzięki którym pomieszczenia urzędu pozostają pod jego jurysdykcją.

Po tej odpowiedzi prezydent Duda skasował feralny wpis. Jednak internauci zdążyli już zrobić mu zdjęcie…

ojKonwencjaojKonwencja1

Prezydent Andrzej Duda jest doktorem prawa administracyjnego. Prowadził własną kancelarię prawną, był też wykładowcą w Wyższej Szkole Pedagogiki i Administracji im. Mieszka I w Poznaniu.

Zobacz także

prezydentAmbasada

wyborcza.pl

 

 

Balcerowicz: Polsce przyprawiana jest twarz Orbana. Nie chcę takiego wizerunku

mo, 17.09.2015
Leszek Balcerowicz

Leszek Balcerowicz (Fot. Adam Stępień / Agencja Gazeta)

– Orban nazywany jest na Zachodzie kieszonkowym Putinem. Nie chcę, żeby mój kraj miał taki wizerunek. Żeby Kaczyński ze swoją nienawiścią propagował niszczenie naszego wizerunku w świecie – mówił dziś w Radiu ZET Leszek Balcerowicz.
Balcerowicz był gościem Moniki Olejnik. Dziennikarka rozpoczęła audycję od prośby o komentarz do wczorajszego specjalnego posiedzenia Sejmu ws. uchodźców. Rząd przekazał na nim informację na temat kryzysu migracyjnego w Europie i jego skutków dla Polski.

Debatę zdominował spór między rządem a opozycją – premier Kopacz apelowała o solidarność z krajami Unii i przyjęcie uchodźców, a Jarosław Kaczyński zdecydowanie się temu przeciwstawiał.

– Polsce nie grozi zalew dziesiątek tysięcy ludzi z Bliskiego Wschodu. Ta kampania straszenia Polaków jest fałszywa. Ona prowadzi do tego, i obserwuję to z wielkim smutkiem, że wielki kapitał polityczny, jaki Polska wypracowała po 1989 r., topnieje. Przez taką kampanię Polsce przyprawiana jest twarz Orbana – mówił Balcerowicz. I dodawał:

– Orban nazywany jest na Zachodzie – słusznie czy niesłusznie – kieszonkowym Putinem. Nie chcę, żeby mój kraj miał taki wizerunek. Żeby Kaczyński ze swoją nienawiścią propagował niszczenie naszego wizerunku w świecie.

„To podżeganie ludzi do agresji”

Ekonomista skomentował też słowa prezesa PiS, że nie można podjąć decyzji o przyjęciu migrantów bez zgody społeczeństwa, a problem uchodźców to problem Niemiec, które same zachęciły ich do przyjazdu.

– Jeśli dobrze rozumiem, za czasów PiS-u podpisano traktat lizboński, na mocy którego sprawy dotyczące migracji podlegają w pewnych okolicznościach koordynacji. Oczywiście najlepiej byłoby, gdyby nie było żadnych odgórnych zaleceń i dlatego cały czas uważałem, że Polska powinna wystąpić sama z bardziej wspaniałomyślną ofertą, co wcale nie oznaczałoby dziesiątków tysięcy. I uniknąć tego, co do tej pory się działo – powiedział. I skomentował przyjęcie uchodźców przez Niemcy.

– To prawda, że prawdopodobnie pani kanclerz Merkel przeszacowała możliwości absorpcji przez Niemcy imigrantów, ale my mówimy tu o prawie milionie uchodźców. Prawie milion uchodźców ma trafić do Niemiec przy stosunkowo nikłych protestach społecznych, a na dodatek kanclerz Merkel jest popierana przez część opozycji – tłumaczył Balcerowicz. Po czym porównał do tego sytuację w kraju.

– A co się dzieje w Polsce? My mówimy o dwóch tysiącach, czyli o liczbie 500 razy mniejszej, i mamy kampanię nienawiści i fałszu. To jest podżeganie ludzi do tego, aby agresywnie zachowywali się wobec uchodźców o ciemniejszej skórze. To jest niemoralne, to jest haniebne.

Prawdziwe chrześcijaństwo jest w Szwecji?

– Ale polska opozycja boi się islamizacji naszego kraju, że każą nam chodzić w burkach – dopytywała Olejnik

– Nie wiem, czy się boją, czy nie, bo nie wiem, co się dzieje w ich głowach. Natomiast mogę powiedzieć, że ich wypowiedzi są fałszywe z punktu widzenia skali zjawiska. Mamy rekordowo mało ludzi z odmiennych kultur o ciemnej skórze i w przeliczeniu na jednego cudzoziemca mamy prawdopodobnie rekordowo dużo aktów agresji. To jest haniebne.

Balcerowicz skomentował też „Nasz Dziennik”, który w dzisiejszym numerze zamieścił artykuł pt. „Rząd kapituluje”.

– Katolicki z nazwy dziennik jak gdyby nie wie, co mówi papież. Szwecja to kraj, który przyjął 200 tys. Syryjczyków i w którym nie ma masowych protestów. Gdzie jest prawdziwe chrześcijaństwo? To pytanie trzeba zadać zwłaszcza partii, która ostentacyjnie przyznaje się do swego katolicyzmu. Z tym że powtarzam – tu nie chodzi o to, żeby narazić Polskę na dziesiątki tysięcy uchodźców, więc to wszystko jest czystą partyjną propagandą.

balcerowiczNieChcę

wyborcza.pl

 

„Nienawistna propaganda Kaczyńskiego. Nie chcę, by niszczył wizerunek mojego kraju” [KOMENTARZE PORANKA]

mil, 17.09.2015
Wczorajsze wystąpienie Jarosława Kaczyńskiego w Sejmie i straszenie Polaków konsekwencjami przyjmowania imigrantów było jednym z głównych tematów dzisiejszych programów publicystycznych. Co mówili ich goście?

Jarosław Kaczyński w Sejmie podczas debaty ws. uchodźców

Jarosław Kaczyński w Sejmie podczas debaty ws. uchodźców (fot. Sławomir Kamiński/Agencja Gazeta)

 

– Istnieje poważne niebezpieczeństwo, że imigranci nie będą przestrzegać naszego prawa, nie będą przyjmować naszych zwyczajów, prawa. A później albo i równolegle narzucają swoje wymogi w różnych przestrzeniach życia. Może być tak jak w Szwecji, gdzie istnieją 54 strefy, gdzie obowiązuje szariat, a Szwedzi w niektórych miejscach obawiają się wywieszać flagi, na której jest krzyż – przestrzegał wczoraj w Sejmie prezes PiS. Czytaj więcej >>

Grzegorz Schetyna ostro skomentował te słowa:

I dodał, że miał w związku z wypowiedzią Kaczyńskiego telefony od znajomych z zagranicy.

 

Leszek Balcerowicz ocenił, że prezes PiS psuje wizerunek Polski na arenie międzynarodowej.

 

A Włodzimierz Cimoszewicz zauważył, że straszenie imigrantami nie jest niczym nowym w wykonaniu PiS.

 

O straszeniu mówił też Palikot.

 

Nie wszyscy jednak ocenili wystąpienie Kaczyńskiego negatywnie. Zdaniem Mastalerka było „merytoryczne”.

kaczyńskiStraszyImigrantami

gazeta.pl

Adam Suwart doniósł na poznański Kościół do Watykanu

MARCIN KĄCKI, VIOLETTA SZOSTAK, 16.09.2015

Adam Suwart

Adam Suwart (Fot. Łukasz Cynalewski / Agencja Gazeta)

Spór majątkowy kurii z władzami Poznania przenosi się za Spiżową Bramę. Dokumenty przekazał tam Adam Suwart, były dziennikarz „Przewodnika Katolickiego”. Bo działanie poznańskiego Kościoła – tłumaczy – jest sprzeczne z naukami papieża Franciszka.

Suwart to były dziennikarz „Przewodnika Katolickiego”, tygodnika kurii wydawanego w Poznaniu. Na początku września Suwart spotkał się w Watykanie z jednym z kardynałów, bliskim współpracownikiem papieża Franciszka. Przekazał mu list, w którym opisuje działanie Kościoła w sporach majątkowych z poznańskim samorządem i raport prezydenta Jacka Jaśkowiaka, opublikowany w lipcu. Prezydent ujawnił w nim, że relacje finansowe Kościoła z miastem, są dla Poznania krzywdzące. Przykład: miasto płaciło Kościołowi za dzierżawę budynku VIII LO 400 tys. zł rocznie, a Kościół miastu za budynki, w których ma swoje szkoły – czynsz wielokrotnie niższy.

Suwart już w czerwcu ujawnił, że Kościół pobiera 12 tys. zł miesięcznie za przejazd do zoo kolejki „Maltanki”. To zbulwersowało opinię publiczną i zmotywowało Jaśkowiaka do ujawnienia relacji finansowych miasta z Kościołem.

Suwart przeszedł długą drogę w swoich poglądach. Był dziennikarzem „Przewodnika Katolickiego” i jeszcze kilka lat temu bronił na jego łamach stanowiska kurii w sprawach majątkowych. Teraz pracuje w Teatrze Ósmego Dnia. Z Ewą Wójciak, byłą szefową teatru, krytyczną wobec Kościoła, połączyły go wspólne losy ich ojców. Jan Suwart był bohaterem Czerwca ’56, jednym z oskarżonych w pokazowym procesie, a ojciec Wójciak ich adwokatem.

Skąd teraz pomysł Suwarta, by spory majątkowe pchnąć aż do Stolicy Apostolskiej? – Kuria tłumaczyła się, że winduje ceny w sporach z miastem, bo ma błogosławieństwo Watykanu. Nie wiem, czy to prawda – mówi. – Watykan powinien się do tego ustosunkować. Dlatego poprosiłem zaprzyjaźnioną rodzinę w Rzymie o kontakt z jednym z kardynałów. Spotkałem się z nim i przekazałem przetłumaczone na włoski dokumenty dotyczące sporu majątkowego.

Kim jest kardynał?

– Prosił o dyskrecję, chce mieć spokój w działaniu. Pytał, czy będę gotów stanąć przed komisją kościelną, jeśli będzie potrzeba. Zgodziłem się.

– Ujawniłeś sprawę Maltanki, teraz Watykan. Co cię do tego pcha?

– Finansowe działania abp. Stanisława Gądeckiego stoją w sprzeczności z nauczaniem papieża Franciszka, który mówi, że zamiłowanie do pieniędzy to „łajno szatana”. Podczas pisania listu do Watykanu Kościół dawał mi kolejne bodźce: kuria poznańska uznała, że nie godzi się na 10 mln zł od Ministerstwa Kultury za budynek szkoły baletowej, który odzyskała w sądzie. Chce jeszcze więcej.

Suwart zdradza nam, że przez kilka tygodni zbierał podpisy pod listem wśród poznańskiej elity. Chciał, by list miał charakter otwartej petycji. Wiele osób obiecało wsparcie, ale gdy przyszło do podpisu, rezygnowali.

Co na to kuria? Ks. Maciej Szczepaniak, jej rzecznik, nic nie wie o inicjatywie Suwarta w Watykanie. Po raporcie ujawnionym przez Jaśkowiaka, głos zabrał tylko kanclerz kurii. Napisał: „Abp Stanisław Gądecki z życzliwością odnosi się do idei zakończenia spraw spornych pomiędzy Kościołem, a miastem Poznań na drodze ugodowej. Wszelkie rozwiązania prawne muszą być jednak oparte na prawdzie historycznej oraz zasadach słuszności i sprawiedliwości dziejowej”.

W czwartek w „Dużym Formacie”

Dlaczego Adam Suwart przychodził do abpa Juliusza Paetza? Dlaczego odszedł z Kościoła? Co znalazł szukając historii swojego ojca – bohatera Czerwca ’56 i dziadka ubeka? Obszerny wywiad w czwartkowym „Dużym Formacie”

byłyDziennikarzbyłyDziennikarz1

poznan.wyborcza.pl

Kaczyński: „W 54 strefach w Szwecji obowiązuje szariat”. Błyskawiczna riposta ambasady Szwecji

16.09.2015
– Może być tak jak w Szwecji, gdzie istnieją 54 strefy, gdzie obowiązuje szariat – powiedział Jarosław Kaczyński podczas debaty w Sejmie o uchodźcach. „W Szwecji obowiązuje szwedzkie prawo” – napisała na Twitterze szwedzka ambasada.

Jarosław Kaczyński o imigrantach podczas debaty w Sejmie

Jarosław Kaczyński o imigrantach podczas debaty w Sejmie (fot. Agencja Gazeta)

 

Jarosław Kaczyński przestrzegał dziś w Sejmie, że „istnieje poważne niebezpieczeństwo, że imigranci nie będą przestrzegać naszego prawa, nie będą przyjmować naszych zwyczajów, prawa”. – A później albo i równolegle narzucają swoje wymogi w różnych przestrzeniach życia – przekonywał. Dodał, że „może być tak jak w Szwecji, gdzie istnieją 54 strefy, gdzie obowiązuje szariat, a Szwedzi w niektórych miejscach obawiają się wywieszać flagi, na której jest krzyż”.

Czy w Szwecji rzeczywiście są takie miejsca, w których zamiast szwedzkiego prawa w użyciu są reguły islamskiego prawa szariatu? Ambasada Szwecji ma na ten temat zupełnie odmienne zdanie niż prezes PiS:

istniejeWiele

 

gazeta.pl

Jak udzielić wywiadu i nie odpowiedzieć na żadne pytanie, czyli Antoni Macierewicz w TVP Info

Aneta Bańkowska, 16.09.2015
Cztery główne podejścia, wiele pomniejszych prób i brak konkretów – to wynik słownego starcia Piotra Kraśko z Antonim Macierewiczem. Rozmowa na antenie TVP Info była jednym z tych niewielu wywiadów, w którym prowadzący nie usłyszał odpowiedzi na zadane pytania. Dodajmy: ani jedno.

Antoni Macierewicz

Antoni Macierewicz (Fot. Agencja Gazeta)

 

Piotr Kraśko, prowadzący programu „Dziś wieczorem” w TVP Info, podjął się karkołomnego zadania przepytania Antoniego Macierewicza o program PiS i medialne doniesienia o tece ministra obrony narodowej, którą w przypadku wygranej partii ma objąć poseł.

Niestety, mimo determinacji, dziennikarzowi nie dane było poznać odpowiedzi na przygotowane pytania.

Próba pierwsza: realizacja programu PiS

Pierwsze pytanie skierowane do Macierewicza dotyczyło realizacji programu PiS. – Nie rozmawiamy o tym, nie dyskutujemy tego, nie przygotowujemy się do tego w taki sposób. Chcemy słuchać, czego chcą Polacy – odpowiedział poseł… po czym płynnie zmienił temat. – Słucham telewizji w ciągu tych kilku ostatnich tygodni. Słyszę to pokrzykiwanie, ustawianie, tę pedagogikę wstydu, którą się uprawia w stosunku do Polaków – mówił wiceprezes PiS i przekonywał, że to my jesteśmy najbardziej otwartym krajem w Europie.

– Bardzo ładne ustawki są robione. Pan pamięta, to było osiem dni temu chyba – te zdjęcia ludzi w Niemczech; uśmiechniętych, miłych, oferujących uchodźcom prezenty… A dzisiaj? Zamknięte granice, karabiny, wojsko. To prawdziwa twarz Europy – perorował, kompletnie ignorując prowadzącego.

Podejście drugie: doniesienia tygodnika „wSieci”

Zamiast odpowiedzieć pytanie o doniesienia tygodnika „wSieci” (w przypadku wygranej PiS Macierewicz ma zostać szefem MON), poseł znów zmienił temat. – Przyznam, że oczekiwałem od pana innego początku naszej rozmowy. Myślałem, że pan w imieniu dziennikarzy głównego nurtu przeprosi nas wszystkich za skandal, którego autorem jest pani Monika Olejnik – zaatakował.

– Ona jest jedną z osób, która wyznaczają to, co jest głównym nurtem. Nazwanie tego fejkiem jest nieprzyzwoite (…). To jest sprawa godności dziennikarza, dziennikarza publicznego. Ta pani zestawia prezydenta z mordercą. I to zestawia w sytuacji, kiedy mamy do czynienia z problemem uchodźców. Pan uważa, że nie jest państwa obowiązkiem przeproszenie za to? – chciał wiedzieć.

Starcie numer trzy: kto jest szefem PiS?

– Kto jest szefem PiS: Jarosław Kaczyński czy… – próbował dowiedzieć się Kraśko. Ale i na to pytanie nie dane mu było poznać odpowiedzi (a nawet zadać go w całości). Jego gość zaczął bowiem tłumaczyć, jak – jego zdaniem – niejasny podział władzy panuje w PO i jak często zmienia zdanie Ewa Kopacz.

Czy PiS poda skład swojego gabinetu? „Nie poda”

Dziennikarz kilkukrotnie dopytywał się także o to, czy PiS przed wyborami oficjalnie przedstawi skład gabinetu, który będzie rządził w przypadku wygranej partii Jarosława Kaczyńskiego. I znów nie usłyszał żadnych konkretów.

– Pani premier… Przepraszam, prezes Szydło, pokazała program. Nie pokazało pustej kartki, tylko ustawy, a nie jakieś wyobrażenia, jak premier Kopacz. Dziś decyduje się, czy Polacy będą mogli wrócić z emigracji, czy dalej kraj będzie grzązł w zamulającym sposobie rządzenia PO – tłumaczył Macierewicz.

– Pan może był w Libanie, ale nie był w Radomsku czy Tomaszowie Mazowieckim, w miastach 50-60 tys. mieszkańców. Państwo chcecie zmienić całą debatę w kierunku czy będzie Pipszczyński, czy Ygrekowski. Nie zgodzimy się na to – argumentował.

Wygląda na to, że wiceprezes PiS (któremu tuż przez rozpoczęciem rozmowy Kraśko dziękował za to, że wreszcie zgodził się przyjść do programu) zafundował dziennikarzowi jeden z gorszych wywiadów.

 

jakUdzielić

jakUdzielićWywiadu

gazeta.pl

Macierewicz poucza Kraśkę: Myślałem, że pan inaczej rozpocznie naszą rozmowę

kospa, 16.09.2015

Antoni Macierewicz jest oburzony zachowaniem Moniki Olejnik

Antoni Macierewicz jest oburzony zachowaniem Moniki Olejnik (Fot. Marcin Stępień / Agencja Gazeta)

– To, co zrobiła Monika Olejnik, nie było żadnymi przeprosinami. Było próbą ucieczki – w ten sposób Antoni Macierewicz skomentował w TVP Info wczorajszy wpis dziennikarki i szybkie przeprosiny. Piotra Kraśkę strofował zaś, że to on powinien przeprosić za Olejnik. O ewentualnym spotkaniu z szefem MON powiedział krótko: – Nie ma o czym dyskutować z panem Siemoniakiem.

Na początku programu Antoni Macierewicz wyraził przekonanie, że zaproszenie do studia TVP jest „ściśle związane z nadzieją na zmianę, jaką niesie ze sobą PiS”. Ale przez pierwszych kilka minut nie pozwalał prowadzącemu zadać żadnego pytania, strofując tylko Piotra Kraśkę.

„To, co zrobiła Olejnik, nie było żadnymi przeprosinami”

– Oczekiwałem od pana w ogóle innego początku naszej rozmowy. Myślałem, że pan w imieniu dziennikarzy głównego nurtu, mainstreamu, przeprosi nas wszystkich, Polaków, a przede wszystkim pana prezydenta Dudę za skandal, którego autorem jest pani Monika Olejnik – mówił wiceprezes PiS i szef parlamentarnego zespołu zajmującego się badaniem przyczyn katastrofy smoleńskiej.

Chodziło mu o wczorajszy komentarz dziennikarki na temat wizyty prezydenta w Londynie, który zamieściła na swoim profilu na Facebooku. Opatrzyła go fotomontażem będącym zdjęciem Andersa Breivika z twarzą Andrzeja Dudy. Dziennikarka nie wiedziała, że to przeróbka. Gdy tylko się dowiedziała, zdjęcie usunęła, a za pomyłkę przeprosiła.

Ale przeprosiny Olejnik Macierewiczowi nie wystarczyły. – To jest sprawa godności zawodu dziennikarza publicznego – ciągnął polityk PiS.

– Bardzo szanuję Monikę Olejnik, ale czy naprawdę zdjęcie na Facebooku jest esencją kampanii wyborczej? – dziwił się Kraśko.

– Pan uważa, że nie jest państwa obowiązkiem przeproszenie za to? To jest rzecz naprawdę zaskakująca. Oczekiwałem tych przeprosin. To byłoby właściwe – upierał się Macierewicz. – To, co zrobiła, nie było żadnymi przeprosinami. Było próbą ucieczki.

Wiceprezes PiS nie wyjaśnił jednak, dlaczego w ogóle dziennikarz miałby przepraszać za innego dziennikarza, i to jeszcze pracującego w innej stacji telewizyjnej.

„Z panem Siemoniakiem nie ma o czym dyskutować”

Macierewicz był również pytany, czy zamierza spotkać się z szefem MON Tomaszem Siemoniakiem. Z propozycją debaty z Macierewiczem minister obrony wystąpił po publikacji tygodnika „wSieci”. W gazecie Piotr Zaremba podał listę osób, które po wygranych przez PiS wyborach pokierowałyby prawdopodobnie poszczególnymi ministerstwami. Szefem MON miałby według tygodnika zostać właśnie Macierewicz.

– Nie ma o czym dyskutować z panem Siemoniakiem – stwierdził wiceprezes PiS. – Prawo i Sprawiedliwość nie podjęło żadnych decyzji personalnych.

– To nie jest moment, by mówić o personaliach. I nie dotyczą one tylko Antoniego Macierewicza – z całym szacunkiem dla jego osoby – tylko dotyczą w ogóle układanek personalnych – przekonywał polityk PiS.

I zapewniał, że obecnie ważniejsze są sprawy programowe: – Dzisiaj decyduje się, jak nigdy w ciągu ubiegłych 20 lat, czy Polska nadal będzie grzęzła w tym zamulającym polski organizm sposobie działania, który reprezentuje PO, czy rzeczywiście ruszymy do przodu.

Zobacz także

macierewiczPoucza

wyborcza.pl

Macierewicz: jesteśmy najbardziej otwartym narodem, a wbija się w nas poczucie winy

– Chcemy słuchać, czego oczekują od nas Polacy. Przez ostatnie osiem lat nie byli oni słuchani. Było za to ciągłe pokrzykiwanie, ustawianie, uprawia się wobec nich pedagogikę wstydu. Wypomina się nam ksenofobię, a jesteśmy najbardziej tolerancyjnym i otwartym społeczeństwem w Europie. Wbija się w nas poczucie winy. Czy to my zamknęliśmy strefę Schengen? – pytał na antenie TVP Info Antoni Macierewicz.

 

Antoni Macierewicz

Foto: Marcin Stępień / Agencja GazetaAntoni Macierewicz

– Dziś mamy zamknięte granice, mundury, karabiny, wojsko. To jest prawdziwa twarz Europy poza Polską – mówił dalej wiceprezes Prawa i Sprawiedliwości. Macierewicz dodał też, że nasz kraj nie powinien godzić się na przyjęcie uchodźców.

– Gdybyśmy rzeczywiście wpuścili tu tę falę, to za kilka lat pojawią się u nas terroryści. Nie ma na to zgody Prawa i Sprawiedliwości. Nasza pomoc powinna przybrać wymiar finansowy. I sprawmy, by cała Unia Europejska zaangażowała się w ten sposób – argumentował.

Jak mówił dalej rozmówca Piotra Kraśki, chce się nam teraz narzucić decyzję o przyjęciu tych ludzi, a my nic nie wiemy o ich strukturze, genezie ich emigracji. – Czy rzeczywiście dominują tam uchodźcy? Diagnozy, które są nam przedstawiane są dziennikarskie – dodał gość TVP Info.

 

Dopytywany, czy znajdzie się w przyszłym rządzie, Antoni Macierewicz nie chciał udzielić odpowiedzi. Podkreślił, że to nie jest właściwy moment, by mówić o personaliach, składzie ewentualnego rządu PiS. – To nie personalne, ale programowe sprawy są najważniejsze. Dziś decyduje się, czy Polska dalej będzie grzęzła, jak za rządów PO czy ruszy do przodu – wyjaśniał dalej.

– My idziemy, żeby zmienić Polskę, a nie żeby kłócić się o stołki – zakończył rozmowę Macierewicz.

Kaczyński ws. uchodźców: rząd nie może podjąć decyzji bez zgody społeczeństwa

– Czy rząd ma prawo – pod obcym, zewnętrznym naciskiem, bez wyrażonej zgody narodu – podejmować decyzje, które z wysokim stopniem prawdopodobieństwa mogą mieć negatywny wpływ na nasze życie, naszą codzienność, nasze życie publiczne, przestrzeń publiczną, na naszą realną sferę wolności, wreszcie na nasze bezpieczeństwo – mówił podczas sejmowej debaty Jarosław Kaczyński.

Jak dodał, PiS uważa, że rząd nie ma prawa do podejmowania takich decyzji. – Co więcej uważa, że podejmowanie tego rodzaju decyzji bez wyraźnej zgody społeczeństwa, a takiej zgody nie ma, jest łamaniem konstytucji, łamaniem zasady suwerenności narodu, a także praw obywatelskich. Dlatego nie ma tutaj naszej zgody – kontynuował prezes PiS.

Kaczyński powiedział, że nie chodzi o przyjęcie tej czy innej liczby cudzoziemców, tylko o to, że – według niego – istnieje poważne niebezpieczeństwo, że zostanie uruchomiony pewien proces. Skrótowo – mówił Kaczyński – można go opisać tak, że najpierw liczba cudzoziemców gwałtownie się zwiększy, następnie nie będą oni przestrzegać, bo nie chcą naszego prawa i naszych obyczajów, a później albo i równolegle – będą narzucać, w agresywny i gwałtowny sposób, w przestrzeni publicznej swoją wrażliwość i swoje wymogi w różnych dziedzinach życia.

(RZ)

Onet.pl

 

Kaczyński szerzy lęki i budzi grozę

Jarosław Kurski, 16.09.2015

Jarosław Kaczyński w swoim przemówieniu dał popis ksenofobii i demagogii

Jarosław Kaczyński w swoim przemówieniu dał popis ksenofobii i demagogii (Fot. Sławomir Kamiński / Agencja Gazeta)

Przemówił milczący od miesięcy prezes PiS Jarosław Kaczyński. To było przygnębiające wystąpienie. Rozwiało złudzenia, że może sprawa uchodźców nie stanie się głównym tematem kampanii wyborczej. Stanie się.

Przestrzegaliśmy przed tym w „Wyborczej”. Pisaliśmy, że PiS będzie mobilizował plemienną wspólnotę jednych przeciwko drugim. I że wypuści demony.

Dziesięć lat temu PiS fałszywie, ale skutecznie podzielił Polskę na liberalną i solidarną. Na tych, „co stali tu z nami, i tych, co stali tam, gdzie stało ZOMO”. Teraz podzielił na tych, którzy „ulegają szantażowi Niemiec i Brukseli”, i tych, którzy wybierają naszą suwerenność. Na tych, którzy rzekomo zapraszają do Polski arabskich terrorystów traktujących kościoły jak toalety, i tych, którzy chcą bezpiecznej Polski. Na tych, którzy chcą zamienić polskie prawo na szariat, i tych, którzy chcą Polski z krzyżem…

Nie ma sensu ciągnąć tej podszytej ksenofobią demagogicznej antynomii. Wiadomo, o co chodzi. Kryzys uchodźczy to niewyczerpane źródło polaryzacji. Łatwiej wówczas kwestionować patriotyzm wszystkich, którzy ponad „polski interes narodowy” przedkładają obcych, islam, terroryzm, Berlin i Brukselę.

Niestety, to nie wszystko, co powiedział Kaczyński. Prezes PiS odmówił demokratycznie wybranemu rządowi RP, który w Radzie Europejskiej działa w zgodzie z ratyfikowanym przez Polskę traktatem lizbońskim, „prawa podejmowania decyzji w sprawie uchodźców”. A jeśli takie decyzje rząd jednak podejmie, to „złamie konstytucję, naruszy suwerenności narodu i prawa obywatelskie”.

To w istocie wypowiedzenie posłuszeństwa porządkowi demokratycznemu w Polsce i dalszy ciąg izolowania rządu. Wcześniej był bojkot narady w sprawie uchodźców, na którą zaprosiła premier Kopacz. Teraz PiS uchyla się od jakiejkolwiek współodpowiedzialności. To problem Kopacz – niech się na tym wyłoży.

Kaczyński straszy Polaków unijnym dyktatem. Mówi o „interesie narodowym”. Chwaląc Orbana, mówi, że kryzys uchodźczy to problem Merkel i Berlina, Junckera i Brukseli. W ten sposób były premier działa przeciwko żywotnemu interesowi Polski. Łamiąc europejską solidarność, prosimy się o to, żeby nam ten brak solidarności odwzajemniono w sprawach dla Polski strategicznych, np. w sprawie sankcji wobec Rosji, możliwego napływu uchodźców z Ukrainy, wzmocnienia wschodniej flanki NATO, funduszy spójności itd.

Jedno budzi grozę. Wystąpienie Kaczyńskiego było zapowiedzią politycznej izolacji Polski w Unii po wyborach 25 października – jeśli PiS zdoła przejąć władzę. Nikt nie będzie z takim politykiem rozmawiał w sposób, na jaki zasługuje 38-milionowy kraj. Polska zamiast zieloną, stanie się samotną wyspą.

kaczyńskiPrzemówił

wyborcza.pl