Posts Tagged ‘Przemysław Szubartowicz’

Każdy ma prawo demonstrować, a niektórych należy po demonstrowaniu zapuszkować, za propagnowanie faszyzmu. Nigdy przed „domyślając” się co zrobią, Po to jest władza, policja itp.

Depresja plemnika

View original post

Aby miłośnik kotów polubił również ludzi i nie chciał przerabiać wszystkich swych rodaków na lepszy sort.

Zacznę od najważniejszego. Boże Narodzenie, przeżywane co roku w odmiennych okolicznościach, wprawia mnie zawsze w ogromne zdumienie. Jeśli naprawdę, a tak wierzę, Bóg stał się człowiekiem, to wobec rangi takiego wydarzenia, wszystkie inne sprawy ukazują się we właściwych proporcjach.

Zdumiewa pokora Boga. Nie triumfuje, nie posyła wojska anielskiego przeciwko Rzymianom i zakompleksionemu Herodowi. Zastępy aniołów, jak opowiada Ewangelia, zjawiają się tylko na polu pasterzy, którzy nic z tego nie rozumieją, ale mimo to idą za światłem i odnajdują gdzieś w grocie w Betlejem rodzinę z noworodkiem. Cóż bardziej zwyczajnego? Gdzie tu tajemnica?

Wobec tego, że codzienność uzyskuje inny wymiar, najlepiej milczeć jak wół i osioł, niedościgli mistrzowie kontemplacji i adoracji, mądrzy bezsłowną prawdą stworzenia. Inaczej jest z człowiekiem, towarzyszy nam udręka, bunt, bezradność, stawianie pytań, na które nie ma odpowiedzi. Sceny z szopki mają pozór idylli, w istocie jest w nich dramat. Nie da się przesłodzić Bożego Narodzenia ani rozmienić na prezenty. Ileż autentyzmu w kolędach wyrażających czułość i trwogę.

*

Dzielenie się opłatkiem weszło głęboko w kulturę polską. To piękny symbol bliskości. Prowadzę seminarium z etyki dla studentów filozofii w języku angielskim. Również w tej grupie, w której są Etiopczyk, Nigeryjczycy, Kameruńczyk i Amerykanka, łamaliśmy się opłatkiem.

W ich opowieściach o zwyczajach świątecznych w ojczystych krajach był wspólny motyw, mówili, że są to święta rodzin. Student z Kamerunu opowiadał, że pamięta się nie tylko o najbliższej rodzinie, ale bogatsi przynoszą dary – pieniądze lub płody ziemi – na rzecz uboższych członków klanu. Cała wioska lub dzielnica w mieście przygotowuje wspólną ucztę, odbywającą się po pasterce, którą celebruje się od północy do rana. Piją tego dnia białe wino z owoców palmy. Duże wrażenie zrobiła na nich moja opowieść o pustym miejscu przy wigilijnym stole oraz to, że mamy kilka setek kolęd.

Boże Narodzenie łączy chrześcijan, ale nie jest ono świętem, podczas którego myślimy tylko o swoich, o współwyznawcach, o rodakach, o krewnych. Dla chrześcijanina, tak jak dla Jezusa, nie ma obcych. Wiem, że jest to zdanie, w którym zawarte jest życzenie, cóż jednak warte byłoby chrześcijaństwo bez życzeń i marzeń o lepszym świecie?

*

„Dobra zmiana” bardzo nas podzieliła i coraz trudniej o wspólny język, gdy słowa stają się zakłamane. Czy możemy jeszcze uścisnąć sobie dłonie i składać życzenia bez względu na podziały? Dopóki nie usuniemy źródła podziałów, a to w języku chrześcijańskim nazywa się nawróceniem, trudno mówić, że nasze życzenia są szczere.

Czego życzę naszej Ojczyźnie na progu stulecia odzyskania niepodległości? Powrotu do demokracji opartej na państwie prawa, zapewne niedoskonałej, ale dzięki trójpodziałowi władz dysponującej narzędziami równowagi i kontroli.

Aby światło trzymane w rękach przez ludzi, domagających się ustaw gwarantujących wolność sądów, nie ginęło w mrokach politycznych kalkulacji za zamkniętymi drzwiami.

Aby na pustych miejscach przy wigilijnych stołach mogli w polskich domach zasiąść uchodźcy.

Aby każdy chłopak i każda dziewczyna, zwłaszcza z wielodzietnych rodzin, mieli równe szanse rozwoju. Jeśli pomogło im 500+, niech ich słuszna wdzięczność i satysfakcja nie powoduje przymykania oczu na ograniczanie wolności wszystkich obywateli. Nie osiąga się sprawiedliwości na skróty.

Aby katoliccy posłowie nie byli bardziej katoliccy od papieża i nie obrażali braci ewangelików.

Aby religii nie używano nadaremnie dla celów ideologicznych.

Abyśmy pielęgnowali pamięć dobra z pokorą, bez megalomanii wstawania z kolan.

Aby miłośnik kotów polubił również ludzi i nie chciał przerabiać wszystkich swych rodaków na lepszy sort.

Aby nas nie pokonała rozpacz, niemoc i nienawiść.

ks. Alfred Marek Wierzbicki

Organizacjom przykościelnym udało się wepchnąć rządowi i mediom pisowskim akcję różańcową, zniewalającą społeczeństwo.

To wcale nie jest drobnostka. Taka akcja następnym razem uzyska rozmach. To jest jedna z klamer, ktora ma spiąć władzę w hierarchią kościelną. Tron z Ołtarzem.

W Polsce mózgi drenuje się poprzez strach i rządzący dobrze na tym wychodzą. Jaki jest cel akcji „Różaniec do granic”. Skansen – zamknięcie się przed wypływami zgniłego Zachodu i strach przed obcymi, którymi dzisiaj są uchodźcy.

Adam Szostkiewicz pyta i odpowiada:

„Ale o co się modli (polski lud)? Sama akcja, reklamowana jako „największe wydarzenie modlitewne w Europie”, budzi zainteresowanie mediów zagranicznych, ale i dezorientację: czy Kościół i katolicy w Polsce czują się zagrożeni, skoro modlą się w taki sposób o pokój? I skąd ma przyjść wojna? Od strony Niemiec i Rosji? A może modlą się o ocalenie od muzułmańskich terrorystów, tak jakby oni rzeczywiście szykowali się do inwazji na Polskę?”

Jeżeli przyjąć, że właścicielem akcji jest ten, kto wykłada na nią pieniądze, to wychodzi na to, że akcja różańcowa jest państwowa. „Newsweek”:

„Planowany budżet na promocję akcji to blisko 2 mln zł. Część kwoty pochodzi od sponsorów, w tym ze spółek Skarbu Państwa. Brakuje jeszcze kilkuset tysięcy zł.” Inny konkret to: akcję przygotowuje fundacja Solo Dios Basta z Warszawy

Szacowana jest wielkość akcji:

„Organizatorzy szacują, że około miliona (osób). Akcja cieszy się zresztą sporą popularnością: do uczestnictwa zachęca tygodnik „Niedziela”, a także duchowni i celebryci, m.in. aktorzy Cezary Pazura i Jerzy Zelnik, restaurator Wojciech Modest Amaro oraz dziennikarze TVP Krzysztof Ziemiec i Przemysław Babiarz.

Do akcji wystawiane są też dzieci, które mają stanąć z różańcem na Westerplatte.”

Dom wariatów? Tak. Polski dom wariatów opętanych przez zabobon. Wtórne jest, iż to katolicyzm. Czymś ciemny lud trzeba dyscyplinować.

A tymczasem Kaczyński wraz z Dudą zaprowadzają porządek dyktatury. Targują się, kto więcej weźmie dla siebie. Demokracji coraz mniej, a niedługo w ogóle jej nie będzie. Społeczeństwo obywatelskie podpierać będzie fasady. Orwell.

Szef gabinetu Dudy Krzysztof Szczerski opisuje rodzaj targowania prezydenta z prezesem.

Wczoraj pan prezes przedstawił kilka wariantów różnych rozwiązań i teraz istotne jest to, żeby ostatecznie przyjąć takie zapisy wstępnie, żeby one potem miały gwarancję poparcia przez większość parlamentarną”.

Nie ma mowy o zgodności stanowionego prawa z Konstytucją. O tym panowie rozdrapujący Polskę się nie zastanawiają, bo nie ma Trybunału Konstytucyjnego.

W miejsce prawa powstaje ustrojowe bezprawie.

Tak wygląda republika bananowa PiS. Czy zgodzimy się na taką Polskę?