Posts Tagged ‘Tomasz Siemoniak’

2 teksty Waldemara Mystkowskiego.

Niemiecki periodyk „Osteuropa” należy do tych renomowanych publikacji politologicznych, które wyznaczają spojrzenie elit politycznych Europy na nasz region, pismo wychodzi od czasu Republiki Weimarskiej, od 1925 roku. Najnowszy numer – istna przeszło 500-stronicowa cegła – zajmuje się dwoma państwami UE – Polską i Węgrami. Pisze w nim 33 autorów, w tym taka znamienita postać nauki, jak prof. Anna Wolff-Powęska, była szefowa Instytutu Zachodniego w Poznaniu.

Zawarta w periodyku ocena pisowskiej Polski nie zaskakuje nas, ale ciągle i wciąż uświadamia, jakie szkody cywilizacyjne ponosimy wskutek rządów partii Jarosława Kaczyńskiego. I tak prezes rządzącej partii jest postrzegany jako ten, który faktycznie nieliberalnie – autokratycznie – rządzi w naszym kraju, a jest opisywany jako „charyzmatyczny przywódca bez charyzmy”. Co zresztą mnie nie dziwi, gdyż Kaczyński jest charyzmatyczny dla pisowskich elit zorientowanych grabieżco w stosunku do budżetu i dobra wspólnego.

Prezes PiS dla swoich jest raczej odnośnikiem ich interesowności, a nie charyzmy. Zaś dla nas sytuujących się w opozycji do jego niedemokratycznych ciągot, pozostanie już na zawsze osobą odstręczającą, która działa na szkodę państwa i społeczeństwa. Autorzy „Osteuropy” twierdzą, że Polska i Węgry dzisiaj nie uzyskałyby członkostwa Unii Europejskiej, gdyż nie spełniają kryteriów kopenhaskich (kryteria te w największym skrócie: instytucje gwarantujące stabilność demokracji, rządy prawa, poszanowanie praw człowieka i praw mniejszości).

Jeżeli dzisiaj nie spełniamy kryteriów członkowskich, wobec tego zasadne jest pytanie, jaka czeka przyszłość Polskę rządzoną przez PiS w Unii Europejskiej? Raczej ta przyszłość sytuuje nas poza Unią, a w dalszej perspektywie w ramionach Kremla, które dla naszej suwerenności będą mniej więcej takie, jak uścisk niedźwiedzia (przeżyją tylko ci z przetrąconym kręgosłupem). To raczej nie przeszkadza Węgrom Orbana, bo wydaje się, że taka już zapadła decyzja w kraju nad Balatonem, a czy na to wyrażą zgodę Polacy? Śmiem twierdzić – ze względu na naszą przetrąconą historię – iż nie będzie zgody Polaków na kuratelę Moskwy.

Autorzy niemieckiego periodyku zauważają, iż władze PiS postrzegają jako wrogów nie tylko instytucje UE i Niemców, ale wrogami jest ta większa część obywateli, która wyznaje wartości otwartego społeczeństwa i liberalnego państwa konstytucyjnego.

Wspomniana historyk Wolff-Powęska pisze, że sytuacja Polski jest podobna do weimarskich Niemiec lat 30-tych ubiegłego stulecia, których rewolucyjny konserwatyzm spowodował to, iż tolerowani przez nich faszyści przejęli władzę. Gdy widzimy jak dzisiaj u nas dowartościowane są faszystowskie marsze w pisowskiej retoryce, jak odpowiedzialny za policję minister Brudziński niczego złego nie postrzega w marszach ONR, zaś funkcjonariuszy nasyła na tych, którzy propagują Konstytucję, to możemy rzec, iż PiS jest akuszerem faszyzmu. Brunatno przedstawia się nasza przyszłość.

„Kondycja Kaczyńskiego jest znacznie gorsza niż mówią urzędnicy”

Obcy martwią się o Polskę. W jednym z najważniejszych dzienników globu „New York Times” piszą: – „W tym krytycznym momencie człowiek, który popchnął Polskę na obecny kurs, (…) jest w dużej mierze nieobecny”. Polska nie tylko z amerykańskiej perspektywy wygląda na chorego człowieka Europy. Przywódcę, który doprowadził do tego stanu zapaści, ma też chorego i prawdopodobnie „kondycja Kaczyńskiego jest znacznie gorsza niż mówią urzędnicy” – kontynuuje NYT.

Stan zdrowia prezesa PiS jest tajemnicą równą co najmniej tajemnicy zdrowia sowieckich genseków w ZSRR: – „Jest bardziej ukryte niż zdrowie pierwszych sekretarzy za czasów Związku Radzieckiego”. W reżimach przywódcy są pod ochroną sacrum, a takie świętości nie mają prawa chorować, bo są nieśmiertelni, a gdy uda się im zejść z tego świata, dotyczy to tylko ciała, bo ich idea została – zamordyzm. I o ten zamordyzm toczy się „walka buldogów pod dywanem” – zauważa nowojorski dziennik.

Zbliża się Święto Wojska Polskiego, które ma być zupełnie inne niż poprzednimi laty, wszak mamy 100 rocznicę odzyskania niepodległości. Przede wszystkim defilada nie przejdzie Alejami Ujazdowskimi, ale Wisłostradą u podnóża Zamku Królewskiego.

Dlaczego tak ma się stać? Można mniemać – i takie przypuszczenia są bardzo prawdopodobne – iż defilada jest szyta pod chorego człowieka, przecież nie pod Andrzeja Dudę, który nie sprawia wrażenia, aby miał zapanować nad bałaganem w polskiej armii. Czyżbyśmy mieli do czynienia z powtórką z historii – a w zasadzie z rozrywki – gdy I sekretarz KPZR Leonid Breżniew machał rączką, bo za kontuarem trybuny skryty człowieczek animował sztywniejącą jego górną kończynę.

Czy tym razem też tak będzie? Wyobraźmy to sobie – z nieba leje się żar 35-stopniowy, Joachim Brudziński trzyma nad szefem swym parasolkę w jednym ręku, a w drugim wiatraczek, choć i może tak być, że Krystyna Pawłowicz swoim słynnym japońskim wachlarzem będzie robiła ruch powietrza na twarz pisowskiego genseka. A gdzie Mariusz Błaszczak? Czy to nie on skrycie będzie poruszał wodzowską rączką?

Czy tak będzie wyglądała defilada? Przecież świata nie obchodzi, jaki sprzęt będzie w niej uczestniczył, bo wszyscy mają świadomość, że modernizacja armii została wstrzymana. Antoni Macierewicz, prezydent Duda i PiS zrujnowali przez blisko 3 lata armię, restaurowany jest dwudziesto- i trzydziestoletni sprzęt. Jedyny zakup to samoloty dla VIP-ów za 4 mld zł z pieniędzy na wojsko.

I właśnie te samoloty – o, zgrozo! – będą uczestniczyć w defiladzie. Były wicepremier i szef MON poprzedniej władzy PO-PSL Tomasz Siemoniak określa: – ”Wysłanie tych samolotów władzy na defiladę dowodzi kompletnej bezczelności!”.

Duda nawet w pośpiechu mianował Naczelnego Dowódcę Sił Zbrojnych na czas wojny gen. Rajmunda Andrzejczaka, który – i znowu powołuję się na Siemoniaka – „nie ma żadnego doświadczenia na poziomie strategicznym”.

Wojsku Polskiemu jest bliżej do operetki niż do odstraszania wrogów ojczyzny. 100 lat temu wojska Tuchaczewskiego i Budionnego zostały odparte, a dzisiaj (9.08.2018) gdyby Putin z Miedwiediewem zdecydowali się na manewr Paskiewicza, to zdążyliby na defiladę na Wisłostradzie.

Krystyna Pawłowicz uznaje Jurka Owsiaka za jakiegoś boga. I słusznie. W przeciwienstwie do Jaroslawa Kaczyńskiego, Owsiak przysporzył ogromnie wiele dobra. Dlatego trzy pozwy skierowała do sądów ta niezrównóważona kobieta (kobieton – jak pisał o podobnych osobniczkach wielki Witkacy).

Owsiak to bóg w trzech osobach, w trzech pozwach, acz do sądu podaje go taka żałosna osóbka. Niech jej głupawka odpuszczona będzie. Amen.

RMF FM dowiedziało się, że Jarosław Kaczyński złamał Andrzeja Dudę podczas poprzeniego spotkania w Belwederze. Kaczyński wymógł na Dudzie liczne zmiany w projektach ustaw sądowych, tak że z oryginalnych pomysłów Kancelarii Prezydenta została 1/3.

Do kolejnego spotkania ma dojść w piątek, więc można założyć, że pozostale 1/3 też padną.

Napiął się Duda, puścił smród i został Du…ą.

Duda walczy na trzech fronatch – i na wszystkich i tak przegra. Z Kaczyńskim do zera. A tym samym na drugim froncie z Ziobrą wynik będzie podobny. Trzeci front to walka z Macierewiczem.

O kurzu bitewnym Dudy pisze Daniel Passent.

„Prezes Kaczyński ostentacyjnie lekceważy prezydenta. A propos konfliktu Duda – Ziobro mówi protekcjonalnie, że „nie chce zajmować się sporami pokoleniowymi między czterdziestolatkami”, a Ministerstwo Sprawiedliwości działa bardzo dobrze. (Wbrew temu, co mówi i robi czterdziestolatek z pałacu prezydenckiego, który nie konsultował swoich projektów ustaw z ministrem – czterdziestolatkiem. Ba, rzecznik Łapiński dworował sobie z Ziobry, mówiąc, że minister będzie mógł zapoznać się z projektem, gdy ten zostanie upubliczniony). Wiele wskazuje już nie na różnice zdań, ale wręcz na wrogość w grupie trzymającej władzę. Mamy trzech na jednego: Kaczyński, Macierewicz i Ziobro przeciwko Dudzie”.

A wszystko to kosztem Polski. Niszczenie instytucji publicznych i autorytetu państwa. Macierewicz mianując na dowódcę jednostki NATO w Elblągu gen. Krzysztofa Motackiego, który kursy przechodził w radzieckim wywiadzie wojskowym GRU, podrzuca kukułcze jajo Dudzie i Lechowi Kaczyńskiemu.

Były minister obrony Tomasz Siemoniak pisze:

Wojna Macierewicza z prezydentem wchodzi w fazę pogróżek. Co PiS robi z państwem? Wybitni „państwowcy”.

A to z dzisiejswzej „Rzeczpospolitej”. Chory człowiek Macierewicz przeprasza.

Ludwik Dorn w TVN24 określił rolę Beaty Szydło: podpinka pod broszkę.

Już zresztą rzecznik Dudy określił Szydło podpinkę: „O jej pozycji dobitnie świadczy też wypowiedź rzecznika prezydenta, który wyraźnie powiedział, że zmiany w rządzie Duda będzie uzgadniał z Kaczyńskim”.

Osoba Szydło służy do broszki, aby ta na kimś się prezentowała. Szydło jest bez znaczenia, co było widać dzisiaj, gdy doszło do rozmowy Jarosława Kaczyńskiego z Andrzejem Dudą.

To Kaczyński prosił o rozmowę. Po raz pierwszy.

„Po raz pierwszy Duda dzisiaj został uznany za prezydenta przez Kaczyńskiego, bez względu na wyniki tego spotkania”.

Inna kwestia jest istotna, bo „posypała mu się – Kaczyńskiemu – cała konstrukcja całego obozu władzy. Ten, kto prosi o rozmowę pokazuje, że jest w trudniejszej sytuacji”.

Prawdopodobnie niedługo Kaczyński ogłosi się premierem. Szydło nie jest w stanie rozmawiać z Dudą. Pytanie jest, na ile Duda okaże się być samodzielny w zderzeniu z Kaczyńskim.

Duda już wie, że PiS nie wystawi go na drugą kadencję. Musi budować swoje zaplecze i najprawdopodobniej swoją partię. Zapowiada się gorąco.

Wicepremier rządu PO-PSL i minister obrony Tomasz Siemoniak mówił o tym w Onecie w rozmowie z Bartoszem Węglarczykiem.

wiadomościTego

Agnieszka Kublik codziennie recenzuje – przynajmniej do dzisiaj – „Wiadomości” TVP, a więc telewizji już pisowskiej. Dziennikarka śledzi manipulacje „niepokornych” pisowskich dziennikarzy, którzy nie mają niczego wspólnego z profesjonalizmem.

Najświeższa pisowszczyzna to utworzenie podkomisji śledczej w MON ds. katastrofy smoleńskiej, która ma rzecz jasna dowieść wybuchu na pokładzie tupolewa i winy Tuska oraz Putina.

Antoni Macierewicz uzasadniał powstanie podkomisji tym, że został odnaleziony protokół ze zniszczenia 400 stron dotyczących dokumentów z dnia 10.04.2010, czyli dnia katastrofy smoleńskiej.

Oczywiście, że pachnie to pisowskim oszustwem. A nawet śmierdzi.

Zareagował na newsa o protokole zniszczenia były minister obrony Tomasz Siemoniak: „Wszystkie dokumenty były od razu po katastrofie do dyspozycji prokuratury. Tu nie chodzi o prawdę, ale o show” – pisał na Twitterze.

Ale wczorajsze – sobotnie „Wiadomości” TVP zrobiły z tego protokołu najważniejszego newsa. Protokół miał świadczyć, iż

ukrywa się fakty kompromitujące, a ponieważ chodziło o meldunki z dnia katastrofy smoleńskiej, chodziło o zatajenie faktów jej dotyczących. A spisek plus wybuchy muszą się sumować w zamach, przynajmniej w logice Macierewicza!

Dzisiaj list opublikowała Wirtualna Polska, który napisał oficer pełniacy dyżur w dniu 9.04.2010 ppłk. Sławomir Komisarczyk, dzisiaj na emeryturze. Napisał, że te dokumenty to powiadomienia przełożonych o katastrofie, można się z nich dowiedzieć, kogo powiadomiono i kogo próbowano bezskutecznie powiadomić o tragedii.

Oraz że najważniejsze sprawy wpisano w sprawozdaniu dobowym, które jest nie niszczone, tylko archiwizowane.

Ale tego nie wie minister obrony Macierewicz.

Lecz o tym w dzisiejszych „Wiadomościach” TVP o tym nie zrobiono newsa, bo tak legł w gruzach macierewiczowski pomysł z podkomisją. Balon spiskowy pękł z hukiem, lecz nie został pokazany w byłej telewizji publicznej, dzisiaj pisowskiej.

Igrzyska smoleńskie będą się dalej toczyć. Absurdy osiągną wielkość Himalajów.

tusk kopacz

W tej chwili wiele wskazuje, że Donald Tusk odejdzie z polskiej polityki na szefa Rady Europejskiej. Tak twierdzą politycy PO, źródła w MSZ i najpoważniejsze zagraniczne media.

Tusk jest „po słowie” z obecnym przewodniczącym RE, Hermanem von Rompuyem. Miał się zgodzić, że przejmuje po nim schedę. O tym jednak zadecydują szefowie państw członkowskich UE. Ale w tej chwili Tusk nie ma konkurencji, a decyzja zapadnie w sobotę.

A co z Platforma Obywatelską, gdy Tusk odejdzie do Brukseli? Co z Polską?

Scenariuszy jest sporo, są skrajnie optymistyczne i pesymistyczne, są też takie sobie. Skupmy się na optymistycznym. Po odejściu Tuska szefem rządu polskiego zostaje (wg najnowszej wiedzy) Ewa Kopacz, albo obecny szef MON Tomasz Siemoniak.

Ta ostatnia decyzja może być nawet trafniejsza, albowiem coraz gorętszy jest konflikt na wschodzie. Optuje za Siemoniakiem nawet prezydent Bronisław Komorowski.

Mniejsza z tym, kto zostaje premierem rządu. Ale ważne będzie to, iż Polak – Tusk – został tak wywyższony w Unii Europejskiej. Polacy to lubią i Platformę nagrodzą głosami przy urnie wyborczej.

PiS przegrywa w listopadzie po raz ósmy wybory. Kaczyński dostaje od swoich łomoty przy Nowogrodzkiej.

Przelatuje szybko zima i na wiosnę premier Kopacz albo Siemoniak podaje się do dymisji, odbywają się przyspieszone wybory parlamentarne wraz z prezydenckimi.

Platforma przy wsparciu Komorowskiego wygrywa w cuglach. PiS przegywa po raz dziewiąty i dziesiąty. Kaczyński wreszcie zdobywa się na odwagę, idzie na skarpę nad Wisłę i daje nura w wody na zawsze.

Dobry scenariusz, prawda? Są gorsze, ale po cholerę teraz je rysować.